











 |
Kronika 2008
 |
Kronika na naszej stronie spełnia formę archiwum, a więc jest to
dział w którym będą przechowywane wszystkie
nasze opisy, komentarze, wypowiedzi o naszych grach, zabawach czyli
po prostu o drużynie. Oczywiście jak wszędzie i tu
możecie zamieszczać swoje wypowiedzi, jedynie musicie sami
napisać swój komentarz i wysłać do mnie.
|
 |
|
 |
|
12/14.12.2008 Szlachetna Paczka. 
W ten weekend zakończyliśmy akcję Szlachetna Paczka. Tak na
prawdę wszystko rozpoczęło się dwa tygodnie temu,
kiedy to zaczęliśmy ankietować rodziny. Kilkunastu
wolontariuszy ze szczepu udało się do najbardziej
potrzebujących rodzin w okolicy. Ich zadaniem było
dowiedzieć się jakie są największe potrzeby
rodzin i co im brakuje. Następnie ankiety trafiały do
internetowej bazy danych fundacji, oczywiście wszystko w pełni
anonimowo.
W ten piątek sobotę i niedzielę to już tylko finał
akcji. Darczyńcy przywozili do naszego magazynu paczki, które
my znakowaliśmy i przechowywaliśmy w naszej szkole.
Następnie paczka, często składająca się z
kilkunastu kartonowych pudeł była przewożona do
rodziny. To był najwspanialszy moment- wzruszenia, podziękowania
czasem łzy ze szczęścia. Czasem tak prozaiczne dla nas
przedmioty jak kosmetyki, jedzenia czy nawet proszek do prania
sprawiały ogromną radość. W ostatni dzień
całej akcji w niedzielę zawitała do nas Anna Sermak z
TVN24. Cała zuchówka na kilka godzin zmieniła się
w studio telewizyjne. Kilka scen, tak zwanych para liveów i
materiał gotowy do telewizja. Tak naprawdę to po trzy razy
te same rozmowy z jedną osobą aby wszystko było
dobrze, wnoszenie tych samych paczek po kilka razy, żeby było
widać jak pracujemy. Doświadczenie bardzo fajne poznanie z
telewizją, a co najważniejsze pomoc ludziom tak blisko
mieszkających nas a tak potrzebujących.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
15/16.11.2008 - Rajd Grotołazy - Badacze Tajemnic. 
O 7:00 rano spod szkoły podstawowej ruszyła
3 edycja Rajdu Grotołazy - Badacze Tajemnic. Harcerze
podzieleni na cztery patrole wyruszały na trasę, która
zaczynała się w Radwanowicach. Zadaniem badaczy było
odnalezienie magicznych kart i pokonanie mistrza gry. Na trasie na
badaczy czekało 5 kart, ale aby je otrzymać trzeba było
wykonać zadania. Wyczyny były różne obsługa
aparatu cyfrowego i szukanie karty pamięci, poruszanie się
po azymutach i kontakt za pomocą krótkofalówki,
strzelanie z procy, wiatrówki, czy paintballa, przejście
labiryntu czy pokonanie mostu linowego. Oprócz tego harcerze
musieli się zmierzyć z kilkugodzinną wędrówką
i orientacją w terenie. To ostatnie przysporzyło najwięcej
problemów, nie było patrolu, który choć raz
by nie pomylił drogi. Na szczęście wszyscy dotarli do
szkoły zmęczeni, ale szczęśliwi. Następnie
zasłużony odpoczynek, kolacja i przygot owanie
do kolejnych zadań, czyli kominka. Każdy patrol się
zaprezentował, a badacze mięli kolejne szanse oby rozwikłać
zagadki mistrza gry i być coraz bliżej pokonania go.
W niedzielę Harcerze rozpoczęli od szukania hasła do
wiadomości, które znajdowało się na 'czymś
żywym', czyli na kadrze rajdowej. Po czym hasło dla
każdego patrolu pasowało do pliku zaszyfrowanego w
komputerze. Kolejna wiadomość prowadziła do miejsca,
gdzie znajdowały się magiczne kamienie, które miały
pomóc w otwarciu wrót. Harcerze musieli zanieść
kamienie do doku, a następnie zapędzić mistrza gry do
wrót i tym samym go pokonać. Po kilku próbach
badaczom udało się, a cały rajd wygrał patrol
'Tadki' - gratulujemy i zapraszamy za rok.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
25.10.2008 - 100% SCOUT GAME. 
Dzisiaj odbyła się 100% SCOUT GAME, rano równo o 8:00 4
zastępy weszły do gry. Każdy aby wygrać musiał
grać i dojść do 100 procent w grze. Aby to osiągnąć
należało znaleźć klucze, kody do walizki i kod do
urządzenia, a po drodze pokonać mistrzów gry.
Zastępy po 1% ruszyły pod hotel Cracovia gdzie znalazły
wiadomość aby udać się koło bramy ZOO w
Krakowie. Tam azymuty pokierowały ich do zadań, gdzie
zmagali się z mistrzami, aby otrzymać kluczę do
walizki. Pierwsze zadanie na współdziałanie w
zastępie, drugie to most linowy, trzecie poruszanie się z
GPSem po lesie. Następnie harcerze udali się na kopiec
Wandy gdzie zastępowy przy użyciu krótkofalówki
ze szczytu kopca patrząc na mapę kierował zastęp
do kolejnej wskazówki i kolejnych procentów.
Później zastępy otrzymały mapę i krótki
bieg na orientację do Chełmu około 30 min, a to
dopiero 50% gry. W Chełmie wielka konfrontacja z mistrzami-
Paintball. Zastępu musiały pod ostrzałem wroga
przedostać się po kolejne cyfry kodu i zdobyć kolejne
procenty gry. Następnie z tamtą wszyscy musieli przedostać
się jak najszybciej do lasku Mogilskiego. Gdzie czekał na
nich informator z neseserem. Problemem było to że były
dwie walizki i pilnowane były przez mistrzów. Należało
się zakraść i wykraść neseser, wpisać
doby kod i znaleźć karteczkę nie GAME OVER, ale 100%
gry i WINNER. Gra była strasznie rozbudowana i szybka,
poruszaliśmy JEEPEM, Fiatem Punto, a niektórzy rowerem,
czegoś takiego nikt nie pamięta.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
3-5.10.2008 Biwak w epoce kamienia łupanego na Grzechynii 
W piątek wyruszyliśmy na pierwszy w tym roku biwak. Po
półtorej godziny jazdy pociągiem dotarliśmy do
Suchej Beskidzkiej, skąd wyruszyliśmy do schroniska. Nie
było łatwo, a deszcz nie pomaga, ale wszyscy byli
zadowoleni po dotarciu na miejsce. Blask ogniska i kolacja dodała
wszystkim sił. Oczywiście żeby wyjść do lasu
nie było mowy bo niemość, że padało to była
straszna mgła. Dlatego zajęcia odbyły się w
środku, harcerze walczyli o to co najcenniejsze w epoce
kamienia łupanego czyli o kamień, a następnie
wróciliśmy do realiów harcerstwa i podczas kominka
zastanowiliśmy się co oznacza dla nas harcerstwo. Po czym
wszyscy byli tak zmęczeni, że poszli od razu spać.
Następnego dnia jak zwykle pobudka o 7:30, a potem śniadanie
i harcerze wyruszyli do lasu aby znaleźć materiały na
strzały, dzidy i materiały potrzebne do rozpalenia ognia.
Po tym wszyscy zabrali się do wykonywania strzał i dzid co
wymagało troszkę skupienia i cierpliwości. W między
czasie dotarł do nas nasz były drużynowy Piotrek ze
swoją dziewczyną Kasią. Następnie usmażyliśmy
sobie kiełbaski i zjedliśmy obiad, po czym wróciliśmy
do zajęć. Tym razem odbyła się wielka gra o
płomienną górę kamieni, gdzie harcerze musieli
zainwestować, kupić, i odkryć nieznany teren, tak aby
jako pierwsi zdobyli szczyt. Później „jaskiniowcy”
uczyli się jak polować i strzelać z łuku, po czym
poznali najważniejszą technikę i skarb –
rozpalanie ognia. Pomimo deszczu wszystkim udało się
rozpalić ognisko nie używając zapałek tylko
krzesiwka. Następnie nauka jak posługiwać się
busolą, orientować mapę, wyznaczać północ.
Potem zjedliśmy wszyscy kolację i zaczęliśmy się
przygotowywać do nocnej gry. Bo o 20 zaczęło się
to co najlepsze dla hakratur czyli podchody wrogiego plemienia i
kilka godzin wielkich emocji, sprytu i skradania się. Oczywiście
harcerzom się udało i mogliśmy spokojnie wrócić
do teraźniejszości.
Jedynie następnego dnia musieliśmy posprzątać
wsiąść do wehikułu (pociągu) i byliśmy
z powrotem w Krakowie. Był to naprawdę super biwak, ale
pogoda pokrzyżowała niektóre plany i kilka gier
odbyły się zamiast na polu to w środku.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
12.09.2008 Pierwsza zbiórka w roku harcerskim 2008/2009. 
Pierwsza zbiórka w roku harcerskim 2008/2009 za nami. Ustaliliśmy
na pewno jakiś rekord w ciągu ostatnich lat bo przyszło
na nią 43 harcerzy, a działo się dużo. Na
początku integracja w kilku krótkich zabawach, a potem
oczywiście gra. W szkole była podłożona bomba
(oczywiście atrapa), a harcerze musieli ją rozbroić
wykonując szereg zadań. I tak stanęli przed negocjacją
przez krótkofalówki, strzelaniem z wiatrówki,
torem rowerowym i mostem linowym. Po wykonaniu tych zadań
otrzymali kolejną mapę ze wskazówkami, kawałek
sznurka, zapałki i świeczkę. Harcerze musieli się
podkraść do okna instruktorki, gdzie przepalając nitkę
udało im się zdobyć nożyczki do rozbrojenia
bomby. Po czym zostało już tylko 10 minut do wybuchu bomby,
a zadaniem było wkraść do szkoły, przejść
przez zabezpieczenia takie jak lasery, wyłączyć alarm
w podłodze i wyłączyć zasilanie. Oczywiście
udało się na 5 sekund przed końcem, ale radość
była wielka.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
3 lipca - 28 lipca 2008 Oboź 'sukauto kyanpu'. 
Aby oddać realia obozu to zacznijmy od kwaterki. Czyli jak obóz
wygląda od kuchni. Tydzień przed obozem 9 odważnych
jedzie te kilkaset kilometrów aby samemu rozładować
całego TIRa, którym przewozimy sprzęt. Po czym
zabierają się do rozkładania obozu. Zaczynając od
kuchni, sanitariatów, magazynów, kończąc na
budowie podobozów gdzie śpimy. To kwaterka instaluje prąd
czy buduje urządzenia kuchenne. Oczywiście nie da się
ciągle pracować bo jakiś wypad nad jeziorko też
czasem jest.
3 lipca kiedy w Jabłuszku kwaterka kończyła stawiać
obóz, ponad 100 harcerzy spotkała się po raz
pierwszy na dworcu w Płaszowie, skąd rozpoczęła
12 godzinną podróż przez Gdynie i Kościerzynę
na miejsce obozowe. 4 lipca około godziny 10:00 wszyscy dotarli
na miejsce i rozpoczęli od rozlokowania się w swoich
podobozach. Tym samym rozpoczęliśmy 4 dniowy etap budowy
obozu. Jak wszyscy wiedzą Hakratury były w podobozie
Sukauto Kyanpu. Wybudowaliśmy dość sporą bramę
Tori, postawiliśmy samurajsie flagi, zbudowaliśmy pagodę
i jeszcze kilka innych samurajskich rzeczy.
Jak wszystko tak i obóz musi mieć swoje rozpoczęcie,
ale w tym roku nie pozwoliły tradycyjnie rozpocząć
obóz po zakończeniu prac pionierskim, więc
rozpoczęliśmy go ciut później. Tym samym na
dobre rozpoczęła się obrzędowość oparta
na filmie ostatni samuraj.
Dla harcerzy zaczął się również okres
codziennego życia na obozie czyli pobudka o 7:30, zaraz
powitanie dnia, a potem gimnastyka poranna i poranna toaleta. O 8:30
już codziennie byliśmy na śniadaniu, a o 9:30
rozpoczynaliśmy apel. Czyli meldunek zastępowych,
sprawdzanie porządków w namiotach i mundurów,
odczytanie rozkazu i odśpiewanie hymnu ZHP. Potem od razu
zaczynaliśmy kilka godzin zajęć aż do obiadu o
14:00. Po obiedzie godzinna chwila wytchnienia dla harcerzy czyli
cisza poobiednia, na której najczęściej spali. Po
ciszy oczywiście powrót do zajęć programowych
aż do kolacji o 19:00, a później ognisko czy gra,
mycie i do spania o 22:30. Oczywiście nie zapomnijmy, że w
tym czasie niektóre zastępy pełniły służbę
w kuchni, gdzie pomagały pani kucharce w obieraniu ziemniaków,
zmywaniu czy wydawaniu posiłków, a inni pilnowali obozu w
czasie warty.
To tyle na temat codziennych obowiązków i zajęć,
a teraz przejdźmy do programu. Zaczęliśmy od kilku
gier gdzie armia cesarska walczyła z amerykanami, i tak harcerze
musieli wykraść miecz samurajski czy nauczyć się
pierwszej pomocy i przetransportować rannego a w międzyczasie
uważać na ataki nieprzyjaciela. Harcerze przy pomocy
wskazówek mędrca z japońskiej wioski uczyli się
szukać roślin przydatnych w lesie i przygotowywać z
nich różne napary i napoje. Później w co
niektórzy nie uwierzą bo przecież jesteśmy z
miasta, zajęcia które zrobiły furorę to
przygotowanie grządki na roślinki. Każdy złapał
co miał czyli łopatkę, kij, nóż i
siekierkę i zaczął kopać grządki w których
pod koniec wyrosły (niestety nie ryż) tylko rzodkiewka. Po
czym w obozie nastał radosny czas czyli otwarcie. Wszyscy poszli
zwiedzać inne podobozy jak zuchowy czyli krainę Jumanjii
czy harcerzy starszych, którzy podróżowali dookoła
świata w 80 dni.
Jak to w wiosce samurajów nie mogło zabraknąć
miejsca to treningów i rozwoju sprawnościowego. Dlatego
nasi samurajowie wybudowali cały park. Gdzie można było
sprawdzić swoje umiejętności jak balans ciała,
równowaga, wspinaczka, koordynacja ruchowa czy siła a to
wszystko z drewna i przy użyciu lin. Można powiedzieć,
że park był lepszy niż plac zabaw a nawet siłownia.
Oczywiście nie zapominajmy, że byliśmy and jeziorem.
Niestety pogoda nam nie dopisywała, ale tak i tak udało nam
się pójść nad jezioro i popluskać w wodzie
czy popływać na pożyczonej łódce od Kacpra.
Kolejny bardzo ważny element obozu. To stworzenie mieczy
samurajskich. Oczywiście nie prawdziwych tylko kilka kawałków
bambusów owiniętych w karimatę i równo
zaklejonych taśmą Powertype. Było to super rozwiązanie
żeby mogły odbyć się bitwy które w stu
procentach były zabawą i bezpieczne. Takich gier było
mnóstwo, bo czasem harcerze desantowali się na drugi
brzeg jeziora za pomocą Kajków, a następnym budowali
umocnienia swojego brzegu. Bitwy były o wierzę strażniczą
czy strategicznie położone wzgórze. Mnóstwo
akcji, a kadra walcząca z 30 samurai była wykończona
totalnie po godzinie zabawy.
Jak to na obozie bywa zdarzają się alarmy i to przeróżne.
Bo i mundurowe i przeciwpożarowe, które najbardziej
zostają w pamięci i często pomagają znaleźć
zagubione rzeczy czy na zorientowanie się że ktoś coś
przypadkiem komuś spakował do siebie;p Harcerze też
wpoili troszkę wiedzy czyli jak się pakować,
posługiwać mapą i busolą. Nawet budowaliśmy
oczywiście tylko modele statków japońskich, ale i
uczyliśmy się pływać już na prawdziwych
kajakach. Nie zapomnieliśmy o japońskich wierzeniach i
zwyczajach, i na kilku ogniskach i biwakach świetnie z nimi
bawiliśmy. Po czym nie siedzieliśmy cały czas w
obozie i wyruszyliśmy an trzydniową wędrówkę
po okolicy. Niektórzy narzekali i się męczyli, ale
jak doszli to byli dumni, że jeszcze tyle nigdy nie przeszliśmy.
Spaliśmy i w szkole i na plebanii, a w ostatnim dniu płynęliśmy
nawet kajakami. Oczywiście śmiesznie było bo jak
można się w rzeczce o szerokości dwóch metrów
i głębokości pół metra przewrócić
razem z kajakiem? Na to pytanie znają tylko nasi harcerze, ale i
tak wszyscy mięli na sobie kapoki. Następnie w wiosce
samurajów każdy musiał nauczyć się jak
wybudować kuchnię polową i przyrządzić
„tradycyjną” japońską potrawę czyli
ryż z sosem pomidorowym Sposobów milion, i efekty różne
bo ryz albo spalony, albo niedogotowany czy za miękki, ale za to
sos wszystkim wyszedł dobrze. Tak tak wszystkim smakowało
bo wszyscy jedli swoje „pyszności” pałeczkami.
Później harcerze mięli jeszcze trudniej bo na 24
godziny udali się do lasu, gdzie budowali swoje chatki. Wcale to
nie takie trudne choć i chatki były w dziwnych miejscach,
albo niektórzy spali na korzeniach a niektórym mrówki
chodziły po nosie, ale wszyscy byli szczęśliwi, że
przetrwali noc w lesie. Oczywiście będąc na Kaszubach
zawitaliśmy też nad morze do Gdańska. Zwiedziliśmy
starówkę i popłynęliśmy promem na
Westerplatte.
Po powrocie z wycieczki jeszcze wielka gra strategiczna o pałac
cesarski, targi rodów gdzie można było kupić
wszystko i zdjęcia z Japonii, tosty, a nawet zrobić sobie
japoński tatuaż. Nie obyło się bez tradycyjnych
przyśpiewek jak literka P literka U literka C jak Puc Puc Puc na
cześć naszej dh Kasi;p. Po czym samurajowie zmagali się
na olimpiadzie w zapas sumo, chińskiej piłce czy ping
pongu, ale nie takim tradycyjnym;p I tak wielkimi krokami, po drodze
zahaczając jeszcze o festiwal zbliżaliśmy się do
końca. Oczywiście na obozie nie mogło zabraknąć
biegu harcerskiego, czyli takiego małego sprawdzianu nie tylko z
wiedzy, ale i z postawy harcerskiej. Na 3 dni przed końcem to co
wybudowaliśmy musieliśmy też zniszczyć, więc
znowu młotki, piły i siekiery poszły w ruch, a po
obozie pozostało tylko miejsce ogniskowe i pusty las. Po
kilkunastu godzinach podróży pociągiem wróciliśmy
do szarej rzeczywistości Krakowa. Obóz to niesamowite
wspomnienia dla 19 harcerzy z naszej drużyny. Do zobaczenia za
rok na największej harcerskiej przygodzie.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
31.05 - 01.06 2008 RAJD TYLKO DLA ORŁÓW. 
Już po raz drugi odbył się rajd najlepszych drużyn
harcerskich z Nowej Huty. Tym razem stawiło się 7 drużyn,
które wyruszyły w sobotę, niektórzy prawie o
świcie, na czterech trasach. Trasy zróżnicowane w
stopniu trudności, ale HAKRATURY wybrały oczywiście
najtrudniejszą. Po przebyciu kilku kilometrów i dotarciu
na miejsce rozpoczęcia Rajdu czyli schronisko Kudłacze albo
Sucha Polana wyruszaliśmy na poszukiwanie Orlego Pióra. W
tym roku musieliśmy pomóc DOBROWITOWI (bóstwo
dobra) na odzyskanie jego władzy, w tym celu musieliśmy
spotkać się z dobrymi ludźmi i uzyskać od nich
wskazówki i kawałek. Naszym znakiem rozpoznawczym były
magiczne drewienka (zapałki), a aby uzyskać jakieś
informację musieliśmy wykonać zadania. Były one
mocno zróżnicowane, takie jak strzelanie z pistoletów
ASG, gotowanie, wykonywanie latawców, walki na miecze,
rozbicie biwaku, poruszanie się latającym kocem, azymuty,
składanie komputera i szukanie głowic, jazda na rowerze,
udzielanie pierwszej pomocy, zabezpieczenie chemikaliów, czy
przenoszenie kulki, razem daje 12 zadań. Po prawie 6 godzinach
zmagań z zadaniami jako jedna z dwóch drużyn
mieliśmy kompletną mapę i rozpoczęliśmy
poszukiwania zaginionego pióra, co udało się
Orionowi. Tym samym razem mogliśmy przystąpić do
wieczornego ogniska, po wcześniejszym zjedzeniu Żuru i
małym incydencie związanym z „dresami”. Każda
drużyna przedstawiła się na swój sposób
(każdy jak chciał ;p), a następnie wspólnie
wypowiadając magiczne słowa zaklęcia spaliliśmy
pióra w ogniu i tym samym uwolniliśmy ducha dobrowita. Po
takiej dawce emocji w końcu należał się zasłużony
odpoczynek i sen.
Następnego dnia po śniadaniu i krótkim opalaniu się na słońcu
ruszyliśmy na zajęcia biletowane. Tym razem każdy mógł
sobie wybrać w co chce się bawić, a było
strzelanie z wiatrówki, freezbie, nietypowa piłka nożna,
nauka RKO i zabawy z druhną Agatą. Po kilku godzinach
zabawy nastąpiło to na co wszyscy czekali czyli
podsumowanie. I tak szybko się okazało, że nadal w
Hucie żadna drużyna harcerska na Rajdzie Tylko Dla Orłów
nas nie pokonała. Tym samym HAKRATURY najlepsze i zdobywają
I miejsce.
I miejsce - 208 KDH 'HAKRATURY'
II miejsce - 300 KDH Zawrat
III miejsce - 345 KDH Orion
Chciałbym serdecznie podziękować naszym chłopakom bo to nasz
wielki sukces!! Dzięki Michał, Kacper, Kamil, Mateusz,
Darek, Piotrek, no i Maćkowi, który był w obstawie
rajdu, a nie mógł z nami iść. Dzięki za
zaangażowanie, poświęcenie, czasem nawet większą
wiedzę niż drużynowy, dobrą zabawę i do
zobaczenia za rok zobaczymy czy komuś uda się nas pokonać.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
17.05.2008 >>> HARCERACE III. 
W ten piękny, słoneczny dzień odbyła się już
trzecia edycja wielkiego miejsko-harcerskiego wyścigu –
HARCRACE. Tym razem z małymi nowościami, ale zacznijmy od
początku. O 8:00 5 zastępów rozpoczęło
wyścig przez Kraków spod szkoły podstawowej im. Św.
Wincentego Pallotiego. Część udała się do
Lasku Mogilskiego, gdzie czekały na nich rowery i mały
maraton rowerowy. Druga część udała się na
przystań i rozpoczęła rejs łódką po
Wiśle. Zastępy oczywiście musiały znaleźć
wiadomości z kolejnymi wskazówkami. Po zaciętej
walce na rowerach i mocnym wiosłowaniu przy braku wiatru na
łódkach harcerze ruszyli do Ogrodu Doświadczeń.
Tam stawiając czoła fizyce i po wykonaniu zadania udali się
do Parku Lotników Polskich. Tym razem zadanie na celność,
a więc strzelanie do tarczy z pistoletu ASG. Oczywiście
cały wyścig to również ogromna znajomość
Krakowa jak i MPK, gdyż to jedyny środek transportu i
możliwość straty lub zyskania czasu. Bo pamiętajmy
kto szybszy ten wygrywa, a kolejnym punktem była Wieża
Ratuszowa. Mały rzut okiem na Kraków z góry, a
meta coraz bliżej. Następnie zastępy musiały
znaleźć autobus numer 501 i dojechać do Mydlnik, gdzie
strzałki prowadziły już na metę. Żeby nie
było za łatwo zastępy musiały pokonać
zagadkę logiczną. W kwadracie na ziemi 3 na 3 metry została
schowana wiadomość o zwycięstwie. Kwadrat był
ułożony z liny a w środku były różne
przedmioty, aby znaleźć wiadomość należało
znaleźć „głębie”. Czyli………….?,
jak myślicie………….? Tak wiadomość
była pod wyciętym kawałkiem ziemi po którym
harcerze chodzili, kopali, przeszukiwali, grzebali ze 100 razy. W
końcu się udało i tak:
I miejsce zastęp Gepardy
II miejsce zastęp Ufokręćki
III miejsce zastęp Borsuki
IV miejsce razem zastępy Szybkie Lwy i Łowcy Morskich Gwiazdek
Potem już tylko piknik, kiełbaski, wspomnienia z trasy i
najciekawszych przygód i wyczekiwanie na kolejny RACE,
HARCRACE, ale to dopiero za rok.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
08.05.2008 >>> HARCOLIMP. 
Dzisiaj do sportowego boju przystąpiły nasze zastępy i nasi
harcerze, rywalizowali oni na zbiórce na naszej harcerskiej
olimpiadzie. Zadanie w cale nie było łatwe bo zastępy
rywalizowały w konkurencjach freesby, trójdzielna mini
piłka nożna (co kol wiek dla was to znaczy) i balast z
wiaderkami. Bo zaciętej rywalizacji najlepszym sportowym zastęp
okazał się zastęp Szybkie Lwy.
Jednak to nie wszystko bo harcerze wzięli udział w rywalizacji
indywidualnej. Każdy z numerem na piersi przystąpił do
maratonu składającego się kilku zadań. Na
początek bieg o długości jednej mili, potem strzelanie
triatlonowe, następnie czołganie się, później
zagadka logiczna, później na harcerzy czekał tor
przeszkód sprawnościowych, kolejnie łamigłówka
a na koniec tor rowerowy. Po tych wszystkich konkurencjach, zaciętej
rywalizacji najlepszy okazał się być druh Mateusz
Romanowski, zaraz za nim druh Dariusz Miękina, a na ostatnim
miejscu na podium znalazł się druh Wojciech Szydłowski.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
11-13.04.2008 >>> Rajd Szczepu - KOSA 
Już po raz IX odbył się rajd szczepu Tęczowy - KOSA. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, jest to rajd poświęcony powstaniu Tadeusza Kościuszki i walki kosynierów pod Racławicami, stąd ta nazwa. W piątek 18 kosynierów z naszej drużyny wyruszyło na pierwsze miejsce obozowe czyli do Skalbmierza. Tam przeprowadziliśmy krótki zwiad po okolicy i poznaliśmy historię miejsca gdzie się znajdujemy. Po kolacji już tradycyjny kominek integracyjny. Czas na zapoznawanie się, wspólną zabawę i pierwsze punkty do rywalizacji.
Po dość burzliwej nocy, rano odziały kosynierów ruszyły jak wojska Kościuszki w 1794r w kierunku Racławic. Droga nie była łatwa, a nie ułatwiał na pewno wiatr i czasem mały deszcz. Jednak jak to mówi pewna pieśń „bo Hakratury to taka drużyna co nie wybiera łatwych dróg” po kilku godzinach marszu i żartów oczywiście Josa dotarliśmy do miejsca zbiórki w szkole w Racławicach. Tam po opatrzeniu wszelakich bąbli, odcisków i otarć ruszyliśmy na trening koło kopca. Ćwiczyliśmy techniki strzeleckie – łuk i wiatrówka, walki – atak z kosą na kupkę siana i wspinaczka. Po ciężkim dniu marszu i przygotowań taktycznych czekał nas jeszcze kominek. Tak więc czas na podsumowanie, zabawę, ale również kolejny quiz z wiedzy o naszym szczepie i bohaterze.
Po zasłużonym odpoczynku w niedzielę udaliśmy się do kościoła na mszę świętą, a następnie czekała nas już tylko bitwa. Nie było oczywiście prawdziwej walki, armaty zastąpiły kawałki styropianu a pociski to patyki, ale i tak emocji było sporo i każdy bronił swoich oddziałów jak mógł. Niestety historia nie została zachowana i to „Rosjanom” udało zdobyć się kopiec i pokonać „Kosynierów”, ale na szczęście to tylko zabawa i nie fakty.
Po” bitwie” grill i zasłużona strawa, a później już tylko apel i wyniki:
I miejsce Biała Fregata
II miejsce 208 KDH HAKRATURY
III miejsce PDH ORION
IV miejsce 335 KDSH Niewidzialni
V miejsce 207 KDH Żagiew
VI miejsce reprezentacja szczepu Kolorowy
Nie możemy oczywiście zapomnieć bo to jest tradycją KOSY, od 5 lat Kosynierów wspiera mały odział z Holandii, czyli nasz przyjaciel Jos i dla niego ogromne podziękowania, że mu się chce i zawsze pamięta o swoich przyjaciołach z Krakowa. Thank you very much and see you soon!! All scout from Tęczowy!!
A oto nasz dyplom:

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
08.03.2008 >>> festiwal piosenki 'Gała' 
Już po raz 11 odbył się dzisiaj festiwal piosenki 'Gała'
naszego szczepu. Tym razem festiwal był pod hasłem
zwierzęta cokolwiek to oznacza;p Nasza drużyna już o
10:00 spotkała się w szkole na ostanie próby. Oj
było ciężko i sporo pracy, jeszcze tyle razy nie
śpiewaliśmy w ciągu roku. Po 4 godzinach prób i
ćwiczenia układów przeszliśmy do NCKu. Gdzie
był finał festiwalu, wszystkie drużyny już gotowe
gasną światła i czas festiwalu rozpocząć. Na
początek zuszki, nasi najmniejsi przedstawiciele szczepu. Po
wspólnym występie zuchów, a potem po piosence
dowolnej i zwierzęcej Jury podjęłą decyzję i
ogłosiło wyniki
- I miejsce Krasnoludkowy Ród
- II miejsce Polne Kwiatki
- III miejsce Kubusie Puchatki
- IV miejsce Przyjaciele Gumisowiej Doliny
Następnie harcerze. Na początek my ze swoim 6 metrowym bannerem i już
słynnym www.hakratury.com, ale co się działo, konfetti, koniec na początku, i 3D
HAKRATURY. Później piosenka zwierzęca czyli Dumka na
dwa serca no i na koniec Love me Do. Po wszystkich drużynach
kolejny werdykt iii:
- V miejsce 208 KDH Hakratury im. Kazmierza Pułaskiego
- IV miejsce 207 Żagiew
- III miejsce Żeglarze
- II miejsce Orion
- I miejsce Niewidzalni
Zwycięzcą oczywiście gratulujemy no i podobało się. Chciałbym
natomiast serdecznie podziękować moim chłopakom. Ich
gigantyczny trud i starania włożone w te przygotowania. 25
chłopaków i wszystkich zgrać, dlatego dziękuje
wam za serce jakie włożyliście w ten występ.
Zrealizowaliśmy nasz plan bez najmniejszej pomyłki.
Najbardziej jednak chce podziękować dwóm druhom
JAŚKOWI i TOKMOWKI, którzy poświęcili nie
godziny, ale cały tydzień na to żebyśmy dobrze
wypadli. Te kilka godzin przed i po zbiórkach wymyślanie
układów i JASIEK, który poświęcił
ważny wyjazd, to pokazuje kto jest prawdziwym harcerzem dzięki chłopaki wielkie.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
13.01.2008 >>> 16 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 
Już tradycyjnie w stycznie bierzemy udział w finale WOŚPu. Był
to jednak niezwykły jak się okazało finał, ale
zacznijmy od początku. Już o 7:30 po zbiórce,
wyruszyliśmy aby zbierać pieniądze dla fundacji.
Najpierw Huta i kościoły na Bulwarowej, Tetralnym oraz Arka
Pana. Jednak już od dwóch lat jeździmy na Rynek
Główny aby być bliżej serca całej akcji i
tym razem też się tam udaliśmy co się nam bardzo
opłacało. O godzinie 11:00 braliśmy udział w
odlocie balonu z płyty rynku, oczywiście wszystko zostało
udokumentowane w TVP2 i tak zaczęła się nasza przygoda
telewizyjna. Następnie wszyscy rozeszli czy to pod filharmonię,
kościół Mariacki, Franciszkanów, Dominikanów,
Wawel czy teatr Bagatela, ale wszędzie tysiące
wolontariuszy. Dlatego postanowiliśmy żeby wejść
do centrum całej akcji i nasi ludzie odpowiedzialni za prasę
w drużynie (Hakratury Scout Press) Wojtek Szydłowski i
Bartosz Kamera, nie dość, że zdobyli autograf
gitarzysty zespołu grającego na scenie to co więcej
nawiązali współpracę z TVN. Po usłyszeniu
wiadomości myślałem, że to żart albo
będziemy zwykłymi statystami (przp. Drużynowy). Jak
się okazało nic z tych rzeczy. O godzinie 14:20 na środku
rynku tłum ludzi około tysiąc ludzi a w samym środku
odgrodzone miejsce i kto tam jest Wojtek i Bartek, którzy
wołają 'Piotrek chodź do nas'. Dostaliśmy
się do balonu TVN gdzie był cały sprzęt i aktorzy
i ludzie z HAKRATUR. Mieliśmy być wolontariuszami, którzy
będą zbierać pieniądze w czasie programu Złote
Tarasy. Po chwili przyszła do nas Ewa Drzyzga, która
zaciekawiona moim kapeluszem oraz polarem zaczęła się
o wszystko wypytywać i przyznała, że sama była
harcerką!! Nasi ludzie od prasy oczywiście li poprosili o
autografy i przeprowadzili blisko 10 minutowy wywiad na temat
harcerstwa. Co więcej spotkali oni całą ekipę
W11, którzy pokazywali jak wygląda serial od kuchni, a
później występowali na wizji w czasie programu Złote
Tarasy, a pani Ewa Drzyzga otrzymała od nas naklejkę drużyny.
Oczywiście w całej akcji nie zapomnieliśmy, że trzeba zbierać
pieniądze żeby pomóc maluchom z całej Polski
więc zaraz pojechaliśmy do NCKu żeby się
rozliczyć i cieszyć, że oprócz tego, że
mogliśmy pomóc innym to przy tym poznaliśmy takich
wspaniałych ludzi jak Ewa Drzyzga i ekipa W11, jeszcze parę
lat, a zobaczycie nas w Faktach.

|
|
 |
|
 |
Masz jakies newsy na strone?
208 KDH HAKRATURY im. Kazimierza Pułaskiego Szczep Tęczowy Hufiec Kraków Nowa Huta HAKRATURY DALEJ W GÓRY!
|
