Kronika 2008

Kronika na naszej stronie spełnia formę archiwum, a więc jest to dział w którym będą przechowywane wszystkie nasze opisy, komentarze, wypowiedzi o naszych grach, zabawach czyli po prostu o drużynie. Oczywiście jak wszędzie i tu możecie zamieszczać swoje wypowiedzi, jedynie musicie sami napisać swój komentarz i wysłać do mnie.


14.12.2008 Przekazanie Betlejemskiego Światełka Pokoju. Zdejęcia

Jak co roku Betlejemskie Światło Pokoju dotarło do Polski i Krakowa. Udaliśmy się na Wawel, gdzie 1084 harcerzy wzięło udział w uroczystym apelu. Meldunki komendantów hufców, słowa przewodniczącego ZHP i wszyscy razem ruszyli do Bazyliki Mariackiej. W kościele odbyła się uroczysta msza pod przewodnictwem biskupa, a do mszy służyli nasi harcerze dh. Mateusz, dh. Tomek i dh. Krystian. Po mszy wszyscy harcerze spotkali się na placu, gdzie odpaliliśmy światełko, aby nieść ogień braterstwa dalej.

12/14.12.2008 Szlachetna Paczka. Zdejęcia

W ten weekend zakończyliśmy akcję Szlachetna Paczka. Tak na prawdę wszystko rozpoczęło się dwa tygodnie temu, kiedy to zaczęliśmy ankietować rodziny. Kilkunastu wolontariuszy ze szczepu udało się do najbardziej potrzebujących rodzin w okolicy. Ich zadaniem było dowiedzieć się jakie są największe potrzeby rodzin i co im brakuje. Następnie ankiety trafiały do internetowej bazy danych fundacji, oczywiście wszystko w pełni anonimowo.

W ten piątek sobotę i niedzielę to już tylko finał akcji. Darczyńcy przywozili do naszego magazynu paczki, które my znakowaliśmy i przechowywaliśmy w naszej szkole. Następnie paczka, często składająca się z kilkunastu kartonowych pudeł była przewożona do rodziny. To był najwspanialszy moment- wzruszenia, podziękowania czasem łzy ze szczęścia. Czasem tak prozaiczne dla nas przedmioty jak kosmetyki, jedzenia czy nawet proszek do prania sprawiały ogromną radość. W ostatni dzień całej akcji w niedzielę zawitała do nas Anna Sermak z TVN24. Cała zuchówka na kilka godzin zmieniła się w studio telewizyjne. Kilka scen, tak zwanych para liveów i materiał gotowy do telewizja. Tak naprawdę to po trzy razy te same rozmowy z jedną osobą aby wszystko było dobrze, wnoszenie tych samych paczek po kilka razy, żeby było widać jak pracujemy. Doświadczenie bardzo fajne poznanie z telewizją, a co najważniejsze pomoc ludziom tak blisko mieszkających nas a tak potrzebujących.

15/16.11.2008 - Rajd Grotołazy - Badacze Tajemnic. Zdejęcia

O 7:00 rano spod szkoły podstawowej ruszyła 3 edycja Rajdu Grotołazy - Badacze Tajemnic. Harcerze podzieleni na cztery patrole wyruszały na trasę, która zaczynała się w Radwanowicach. Zadaniem badaczy było odnalezienie magicznych kart i pokonanie mistrza gry. Na trasie na badaczy czekało 5 kart, ale aby je otrzymać trzeba było wykonać zadania. Wyczyny były różne obsługa aparatu cyfrowego i szukanie karty pamięci, poruszanie się po azymutach i kontakt za pomocą krótkofalówki, strzelanie z procy, wiatrówki, czy paintballa, przejście labiryntu czy pokonanie mostu linowego. Oprócz tego harcerze musieli się zmierzyć z kilkugodzinną wędrówką i orientacją w terenie. To ostatnie przysporzyło najwięcej problemów, nie było patrolu, który choć raz by nie pomylił drogi. Na szczęście wszyscy dotarli do szkoły zmęczeni, ale szczęśliwi. Następnie zasłużony odpoczynek, kolacja i przygot owanie do kolejnych zadań, czyli kominka. Każdy patrol się zaprezentował, a badacze mięli kolejne szanse oby rozwikłać zagadki mistrza gry i być coraz bliżej pokonania go.

W niedzielę Harcerze rozpoczęli od szukania hasła do wiadomości, które znajdowało się na 'czymś żywym', czyli na kadrze rajdowej. Po czym hasło dla każdego patrolu pasowało do pliku zaszyfrowanego w komputerze. Kolejna wiadomość prowadziła do miejsca, gdzie znajdowały się magiczne kamienie, które miały pomóc w otwarciu wrót. Harcerze musieli zanieść kamienie do doku, a następnie zapędzić mistrza gry do wrót i tym samym go pokonać. Po kilku próbach badaczom udało się, a cały rajd wygrał patrol 'Tadki' - gratulujemy i zapraszamy za rok.

25.10.2008 - 100% SCOUT GAME. Zdejęcia

Dzisiaj odbyła się 100% SCOUT GAME, rano równo o 8:00 4 zastępy weszły do gry. Każdy aby wygrać musiał grać i dojść do 100 procent w grze. Aby to osiągnąć należało znaleźć klucze, kody do walizki i kod do urządzenia, a po drodze pokonać mistrzów gry. Zastępy po 1% ruszyły pod hotel Cracovia gdzie znalazły wiadomość aby udać się koło bramy ZOO w Krakowie. Tam azymuty pokierowały ich do zadań, gdzie zmagali się z mistrzami, aby otrzymać kluczę do walizki. Pierwsze zadanie na współdziałanie w zastępie, drugie to most linowy, trzecie poruszanie się z GPSem po lesie. Następnie harcerze udali się na kopiec Wandy gdzie zastępowy przy użyciu krótkofalówki ze szczytu kopca patrząc na mapę kierował zastęp do kolejnej wskazówki i kolejnych procentów.

Później zastępy otrzymały mapę i krótki bieg na orientację do Chełmu około 30 min, a to dopiero 50% gry. W Chełmie wielka konfrontacja z mistrzami- Paintball. Zastępu musiały pod ostrzałem wroga przedostać się po kolejne cyfry kodu i zdobyć kolejne procenty gry. Następnie z tamtą wszyscy musieli przedostać się jak najszybciej do lasku Mogilskiego. Gdzie czekał na nich informator z neseserem. Problemem było to że były dwie walizki i pilnowane były przez mistrzów. Należało się zakraść i wykraść neseser, wpisać doby kod i znaleźć karteczkę nie GAME OVER, ale 100% gry i WINNER. Gra była strasznie rozbudowana i szybka, poruszaliśmy JEEPEM, Fiatem Punto, a niektórzy rowerem, czegoś takiego nikt nie pamięta.

3-5.10.2008 Biwak w epoce kamienia łupanego na Grzechynii Zdejęcia

W piątek wyruszyliśmy na pierwszy w tym roku biwak. Po półtorej godziny jazdy pociągiem dotarliśmy do Suchej Beskidzkiej, skąd wyruszyliśmy do schroniska. Nie było łatwo, a deszcz nie pomaga, ale wszyscy byli zadowoleni po dotarciu na miejsce. Blask ogniska i kolacja dodała wszystkim sił. Oczywiście żeby wyjść do lasu nie było mowy bo niemość, że padało to była straszna mgła. Dlatego zajęcia odbyły się w środku, harcerze walczyli o to co najcenniejsze w epoce kamienia łupanego czyli o kamień, a następnie wróciliśmy do realiów harcerstwa i podczas kominka zastanowiliśmy się co oznacza dla nas harcerstwo. Po czym wszyscy byli tak zmęczeni, że poszli od razu spać.

Następnego dnia jak zwykle pobudka o 7:30, a potem śniadanie i harcerze wyruszyli do lasu aby znaleźć materiały na strzały, dzidy i materiały potrzebne do rozpalenia ognia. Po tym wszyscy zabrali się do wykonywania strzał i dzid co wymagało troszkę skupienia i cierpliwości. W między czasie dotarł do nas nasz były drużynowy Piotrek ze swoją dziewczyną Kasią. Następnie usmażyliśmy sobie kiełbaski i zjedliśmy obiad, po czym wróciliśmy do zajęć. Tym razem odbyła się wielka gra o płomienną górę kamieni, gdzie harcerze musieli zainwestować, kupić, i odkryć nieznany teren, tak aby jako pierwsi zdobyli szczyt. Później „jaskiniowcy” uczyli się jak polować i strzelać z łuku, po czym poznali najważniejszą technikę i skarb – rozpalanie ognia. Pomimo deszczu wszystkim udało się rozpalić ognisko nie używając zapałek tylko krzesiwka. Następnie nauka jak posługiwać się busolą, orientować mapę, wyznaczać północ. Potem zjedliśmy wszyscy kolację i zaczęliśmy się przygotowywać do nocnej gry. Bo o 20 zaczęło się to co najlepsze dla hakratur czyli podchody wrogiego plemienia i kilka godzin wielkich emocji, sprytu i skradania się. Oczywiście harcerzom się udało i mogliśmy spokojnie wrócić do teraźniejszości.

Jedynie następnego dnia musieliśmy posprzątać wsiąść do wehikułu (pociągu) i byliśmy z powrotem w Krakowie. Był to naprawdę super biwak, ale pogoda pokrzyżowała niektóre plany i kilka gier odbyły się zamiast na polu to w środku.

12.09.2008 Pierwsza zbiórka w roku harcerskim 2008/2009. Zdejęcia

Pierwsza zbiórka w roku harcerskim 2008/2009 za nami. Ustaliliśmy na pewno jakiś rekord w ciągu ostatnich lat bo przyszło na nią 43 harcerzy, a działo się dużo. Na początku integracja w kilku krótkich zabawach, a potem oczywiście gra. W szkole była podłożona bomba (oczywiście atrapa), a harcerze musieli ją rozbroić wykonując szereg zadań. I tak stanęli przed negocjacją przez krótkofalówki, strzelaniem z wiatrówki, torem rowerowym i mostem linowym. Po wykonaniu tych zadań otrzymali kolejną mapę ze wskazówkami, kawałek sznurka, zapałki i świeczkę. Harcerze musieli się podkraść do okna instruktorki, gdzie przepalając nitkę udało im się zdobyć nożyczki do rozbrojenia bomby. Po czym zostało już tylko 10 minut do wybuchu bomby, a zadaniem było wkraść do szkoły, przejść przez zabezpieczenia takie jak lasery, wyłączyć alarm w podłodze i wyłączyć zasilanie. Oczywiście udało się na 5 sekund przed końcem, ale radość była wielka.

3 lipca - 28 lipca 2008 Oboź 'sukauto kyanpu'. Zdejęcia

Aby oddać realia obozu to zacznijmy od kwaterki. Czyli jak obóz wygląda od kuchni. Tydzień przed obozem 9 odważnych jedzie te kilkaset kilometrów aby samemu rozładować całego TIRa, którym przewozimy sprzęt. Po czym zabierają się do rozkładania obozu. Zaczynając od kuchni, sanitariatów, magazynów, kończąc na budowie podobozów gdzie śpimy. To kwaterka instaluje prąd czy buduje urządzenia kuchenne. Oczywiście nie da się ciągle pracować bo jakiś wypad nad jeziorko też czasem jest.

3 lipca kiedy w Jabłuszku kwaterka kończyła stawiać obóz, ponad 100 harcerzy spotkała się po raz pierwszy na dworcu w Płaszowie, skąd rozpoczęła 12 godzinną podróż przez Gdynie i Kościerzynę na miejsce obozowe. 4 lipca około godziny 10:00 wszyscy dotarli na miejsce i rozpoczęli od rozlokowania się w swoich podobozach. Tym samym rozpoczęliśmy 4 dniowy etap budowy obozu. Jak wszyscy wiedzą Hakratury były w podobozie Sukauto Kyanpu. Wybudowaliśmy dość sporą bramę Tori, postawiliśmy samurajsie flagi, zbudowaliśmy pagodę i jeszcze kilka innych samurajskich rzeczy.

Jak wszystko tak i obóz musi mieć swoje rozpoczęcie, ale w tym roku nie pozwoliły tradycyjnie rozpocząć obóz po zakończeniu prac pionierskim, więc rozpoczęliśmy go ciut później. Tym samym na dobre rozpoczęła się obrzędowość oparta na filmie ostatni samuraj.

Dla harcerzy zaczął się również okres codziennego życia na obozie czyli pobudka o 7:30, zaraz powitanie dnia, a potem gimnastyka poranna i poranna toaleta. O 8:30 już codziennie byliśmy na śniadaniu, a o 9:30 rozpoczynaliśmy apel. Czyli meldunek zastępowych, sprawdzanie porządków w namiotach i mundurów, odczytanie rozkazu i odśpiewanie hymnu ZHP. Potem od razu zaczynaliśmy kilka godzin zajęć aż do obiadu o 14:00. Po obiedzie godzinna chwila wytchnienia dla harcerzy czyli cisza poobiednia, na której najczęściej spali. Po ciszy oczywiście powrót do zajęć programowych aż do kolacji o 19:00, a później ognisko czy gra, mycie i do spania o 22:30. Oczywiście nie zapomnijmy, że w tym czasie niektóre zastępy pełniły służbę w kuchni, gdzie pomagały pani kucharce w obieraniu ziemniaków, zmywaniu czy wydawaniu posiłków, a inni pilnowali obozu w czasie warty.

To tyle na temat codziennych obowiązków i zajęć, a teraz przejdźmy do programu. Zaczęliśmy od kilku gier gdzie armia cesarska walczyła z amerykanami, i tak harcerze musieli wykraść miecz samurajski czy nauczyć się pierwszej pomocy i przetransportować rannego a w międzyczasie uważać na ataki nieprzyjaciela. Harcerze przy pomocy wskazówek mędrca z japońskiej wioski uczyli się szukać roślin przydatnych w lesie i przygotowywać z nich różne napary i napoje. Później w co niektórzy nie uwierzą bo przecież jesteśmy z miasta, zajęcia które zrobiły furorę to przygotowanie grządki na roślinki. Każdy złapał co miał czyli łopatkę, kij, nóż i siekierkę i zaczął kopać grządki w których pod koniec wyrosły (niestety nie ryż) tylko rzodkiewka. Po czym w obozie nastał radosny czas czyli otwarcie. Wszyscy poszli zwiedzać inne podobozy jak zuchowy czyli krainę Jumanjii czy harcerzy starszych, którzy podróżowali dookoła świata w 80 dni.

Jak to w wiosce samurajów nie mogło zabraknąć miejsca to treningów i rozwoju sprawnościowego. Dlatego nasi samurajowie wybudowali cały park. Gdzie można było sprawdzić swoje umiejętności jak balans ciała, równowaga, wspinaczka, koordynacja ruchowa czy siła a to wszystko z drewna i przy użyciu lin. Można powiedzieć, że park był lepszy niż plac zabaw a nawet siłownia. Oczywiście nie zapominajmy, że byliśmy and jeziorem. Niestety pogoda nam nie dopisywała, ale tak i tak udało nam się pójść nad jezioro i popluskać w wodzie czy popływać na pożyczonej łódce od Kacpra.

Kolejny bardzo ważny element obozu. To stworzenie mieczy samurajskich. Oczywiście nie prawdziwych tylko kilka kawałków bambusów owiniętych w karimatę i równo zaklejonych taśmą Powertype. Było to super rozwiązanie żeby mogły odbyć się bitwy które w stu procentach były zabawą i bezpieczne. Takich gier było mnóstwo, bo czasem harcerze desantowali się na drugi brzeg jeziora za pomocą Kajków, a następnym budowali umocnienia swojego brzegu. Bitwy były o wierzę strażniczą czy strategicznie położone wzgórze. Mnóstwo akcji, a kadra walcząca z 30 samurai była wykończona totalnie po godzinie zabawy.

Jak to na obozie bywa zdarzają się alarmy i to przeróżne. Bo i mundurowe i przeciwpożarowe, które najbardziej zostają w pamięci i często pomagają znaleźć zagubione rzeczy czy na zorientowanie się że ktoś coś przypadkiem komuś spakował do siebie;p Harcerze też wpoili troszkę wiedzy czyli jak się pakować, posługiwać mapą i busolą. Nawet budowaliśmy oczywiście tylko modele statków japońskich, ale i uczyliśmy się pływać już na prawdziwych kajakach. Nie zapomnieliśmy o japońskich wierzeniach i zwyczajach, i na kilku ogniskach i biwakach świetnie z nimi bawiliśmy. Po czym nie siedzieliśmy cały czas w obozie i wyruszyliśmy an trzydniową wędrówkę po okolicy. Niektórzy narzekali i się męczyli, ale jak doszli to byli dumni, że jeszcze tyle nigdy nie przeszliśmy. Spaliśmy i w szkole i na plebanii, a w ostatnim dniu płynęliśmy nawet kajakami. Oczywiście śmiesznie było bo jak można się w rzeczce o szerokości dwóch metrów i głębokości pół metra przewrócić razem z kajakiem? Na to pytanie znają tylko nasi harcerze, ale i tak wszyscy mięli na sobie kapoki. Następnie w wiosce samurajów każdy musiał nauczyć się jak wybudować kuchnię polową i przyrządzić „tradycyjną” japońską potrawę czyli ryż z sosem pomidorowym Sposobów milion, i efekty różne bo ryz albo spalony, albo niedogotowany czy za miękki, ale za to sos wszystkim wyszedł dobrze. Tak tak wszystkim smakowało bo wszyscy jedli swoje „pyszności” pałeczkami. Później harcerze mięli jeszcze trudniej bo na 24 godziny udali się do lasu, gdzie budowali swoje chatki. Wcale to nie takie trudne choć i chatki były w dziwnych miejscach, albo niektórzy spali na korzeniach a niektórym mrówki chodziły po nosie, ale wszyscy byli szczęśliwi, że przetrwali noc w lesie. Oczywiście będąc na Kaszubach zawitaliśmy też nad morze do Gdańska. Zwiedziliśmy starówkę i popłynęliśmy promem na Westerplatte.

Kliknij- i zobacz galeria obóz Sukauto Kyanpu Po powrocie z wycieczki jeszcze wielka gra strategiczna o pałac cesarski, targi rodów gdzie można było kupić wszystko i zdjęcia z Japonii, tosty, a nawet zrobić sobie japoński tatuaż. Nie obyło się bez tradycyjnych przyśpiewek jak literka P literka U literka C jak Puc Puc Puc na cześć naszej dh Kasi;p. Po czym samurajowie zmagali się na olimpiadzie w zapas sumo, chińskiej piłce czy ping pongu, ale nie takim tradycyjnym;p I tak wielkimi krokami, po drodze zahaczając jeszcze o festiwal zbliżaliśmy się do końca. Oczywiście na obozie nie mogło zabraknąć biegu harcerskiego, czyli takiego małego sprawdzianu nie tylko z wiedzy, ale i z postawy harcerskiej. Na 3 dni przed końcem to co wybudowaliśmy musieliśmy też zniszczyć, więc znowu młotki, piły i siekiery poszły w ruch, a po obozie pozostało tylko miejsce ogniskowe i pusty las. Po kilkunastu godzinach podróży pociągiem wróciliśmy do szarej rzeczywistości Krakowa. Obóz to niesamowite wspomnienia dla 19 harcerzy z naszej drużyny. Do zobaczenia za rok na największej harcerskiej przygodzie.

31.05 - 01.06 2008 RAJD TYLKO DLA ORŁÓW. Zdejęcia

Już po raz drugi odbył się rajd najlepszych drużyn harcerskich z Nowej Huty. Tym razem stawiło się 7 drużyn, które wyruszyły w sobotę, niektórzy prawie o świcie, na czterech trasach. Trasy zróżnicowane w stopniu trudności, ale HAKRATURY wybrały oczywiście najtrudniejszą. Po przebyciu kilku kilometrów i dotarciu na miejsce rozpoczęcia Rajdu czyli schronisko Kudłacze albo Sucha Polana wyruszaliśmy na poszukiwanie Orlego Pióra. W tym roku musieliśmy pomóc DOBROWITOWI (bóstwo dobra) na odzyskanie jego władzy, w tym celu musieliśmy spotkać się z dobrymi ludźmi i uzyskać od nich wskazówki i kawałek. Naszym znakiem rozpoznawczym były magiczne drewienka (zapałki), a aby uzyskać jakieś informację musieliśmy wykonać zadania. Były one mocno zróżnicowane, takie jak strzelanie z pistoletów ASG, gotowanie, wykonywanie latawców, walki na miecze, rozbicie biwaku, poruszanie się latającym kocem, azymuty, składanie komputera i szukanie głowic, jazda na rowerze, udzielanie pierwszej pomocy, zabezpieczenie chemikaliów, czy przenoszenie kulki, razem daje 12 zadań. Po prawie 6 godzinach zmagań z zadaniami jako jedna z dwóch drużyn mieliśmy kompletną mapę i rozpoczęliśmy poszukiwania zaginionego pióra, co udało się Orionowi. Tym samym razem mogliśmy przystąpić do wieczornego ogniska, po wcześniejszym zjedzeniu Żuru i małym incydencie związanym z „dresami”. Każda drużyna przedstawiła się na swój sposób (każdy jak chciał ;p), a następnie wspólnie wypowiadając magiczne słowa zaklęcia spaliliśmy pióra w ogniu i tym samym uwolniliśmy ducha dobrowita. Po takiej dawce emocji w końcu należał się zasłużony odpoczynek i sen.

Następnego dnia po śniadaniu i krótkim opalaniu się na słońcu ruszyliśmy na zajęcia biletowane. Tym razem każdy mógł sobie wybrać w co chce się bawić, a było strzelanie z wiatrówki, freezbie, nietypowa piłka nożna, nauka RKO i zabawy z druhną Agatą. Po kilku godzinach zabawy nastąpiło to na co wszyscy czekali czyli podsumowanie. I tak szybko się okazało, że nadal w Hucie żadna drużyna harcerska na Rajdzie Tylko Dla Orłów nas nie pokonała. Tym samym HAKRATURY najlepsze i zdobywają I miejsce.

I miejsce - 208 KDH 'HAKRATURY'
II miejsce - 300 KDH Zawrat
III miejsce - 345 KDH Orion

Chciałbym serdecznie podziękować naszym chłopakom bo to nasz wielki sukces!! Dzięki Michał, Kacper, Kamil, Mateusz, Darek, Piotrek, no i Maćkowi, który był w obstawie rajdu, a nie mógł z nami iść. Dzięki za zaangażowanie, poświęcenie, czasem nawet większą wiedzę niż drużynowy, dobrą zabawę i do zobaczenia za rok zobaczymy czy komuś uda się nas pokonać.

17.05.2008 >>> HARCERACE III. Zdejęcia

W ten piękny, słoneczny dzień odbyła się już trzecia edycja wielkiego miejsko-harcerskiego wyścigu – HARCRACE. Tym razem z małymi nowościami, ale zacznijmy od początku. O 8:00 5 zastępów rozpoczęło wyścig przez Kraków spod szkoły podstawowej im. Św. Wincentego Pallotiego. Część udała się do Lasku Mogilskiego, gdzie czekały na nich rowery i mały maraton rowerowy. Druga część udała się na przystań i rozpoczęła rejs łódką po Wiśle. Zastępy oczywiście musiały znaleźć wiadomości z kolejnymi wskazówkami. Po zaciętej walce na rowerach i mocnym wiosłowaniu przy braku wiatru na łódkach harcerze ruszyli do Ogrodu Doświadczeń. Tam stawiając czoła fizyce i po wykonaniu zadania udali się do Parku Lotników Polskich. Tym razem zadanie na celność, a więc strzelanie do tarczy z pistoletu ASG. Oczywiście cały wyścig to również ogromna znajomość Krakowa jak i MPK, gdyż to jedyny środek transportu i możliwość straty lub zyskania czasu. Bo pamiętajmy kto szybszy ten wygrywa, a kolejnym punktem była Wieża Ratuszowa. Mały rzut okiem na Kraków z góry, a meta coraz bliżej. Następnie zastępy musiały znaleźć autobus numer 501 i dojechać do Mydlnik, gdzie strzałki prowadziły już na metę. Żeby nie było za łatwo zastępy musiały pokonać zagadkę logiczną. W kwadracie na ziemi 3 na 3 metry została schowana wiadomość o zwycięstwie. Kwadrat był ułożony z liny a w środku były różne przedmioty, aby znaleźć wiadomość należało znaleźć „głębie”. Czyli………….?, jak myślicie………….? Tak wiadomość była pod wyciętym kawałkiem ziemi po którym harcerze chodzili, kopali, przeszukiwali, grzebali ze 100 razy. W końcu się udało i tak:

I miejsce zastęp Gepardy
II miejsce zastęp Ufokręćki
III miejsce zastęp Borsuki
IV miejsce razem zastępy Szybkie Lwy i Łowcy Morskich Gwiazdek

Potem już tylko piknik, kiełbaski, wspomnienia z trasy i najciekawszych przygód i wyczekiwanie na kolejny RACE, HARCRACE, ale to dopiero za rok.

08.05.2008 >>> HARCOLIMP. Zdejęcia

Dzisiaj do sportowego boju przystąpiły nasze zastępy i nasi harcerze, rywalizowali oni na zbiórce na naszej harcerskiej olimpiadzie. Zadanie w cale nie było łatwe bo zastępy rywalizowały w konkurencjach freesby, trójdzielna mini piłka nożna (co kol wiek dla was to znaczy) i balast z wiaderkami. Bo zaciętej rywalizacji najlepszym sportowym zastęp okazał się zastęp Szybkie Lwy.

Jednak to nie wszystko bo harcerze wzięli udział w rywalizacji indywidualnej. Każdy z numerem na piersi przystąpił do maratonu składającego się kilku zadań. Na początek bieg o długości jednej mili, potem strzelanie triatlonowe, następnie czołganie się, później zagadka logiczna, później na harcerzy czekał tor przeszkód sprawnościowych, kolejnie łamigłówka a na koniec tor rowerowy. Po tych wszystkich konkurencjach, zaciętej rywalizacji najlepszy okazał się być druh Mateusz Romanowski, zaraz za nim druh Dariusz Miękina, a na ostatnim miejscu na podium znalazł się druh Wojciech Szydłowski.

26.04.2008 >>> Pierwsza rowerowa wycieczka Skalnych Orłów. Zdejęcia

Dzisiaj odbyła się pierwsza rowerowa wycieczka skalnych orłów. Pomysł był prosty - jedziemy gdzieś na rowerach, a tam robimy krótką grę terenową w stylu hakratur. Więc, o godzinie 9:30 spotkaliśmy się pod szkołą i zdecydowaliśmy się jechać przez łąki nowohuckie, działki uprawne i Wisły do naszego punktu, czyli Lasku Mogilskiego. Zwartą grupą jechaliśmy koło placu centralnego, gdy nagle ukazał nam się piękny widok Łąk Nowochuckich. Przejechaliśmy koło nich i skręciliśmy w działki. Zrobiliśmy krótką przerwę na małe zdjęcie i ruszyliśmy dalej. Po kilkunastu minutach minęliśmy działki i ukazał nam się piękny widok Wisły. Już byliśmy o krok od naszego celu. Na miejscu odbyła się godzinna gra terenowa wraz z podchodami. Czuliśmy się jak na wakacjach, dlatego postanowiliśmy powtórzyć naszą wyprawę w czwartek tj. 1 maja o godzinie 8:30 do godziny około 11:30. Zapraszam 'Skalne Orły'.

11-13.04.2008 >>> Rajd Szczepu - KOSA Zdejęcia

Już po raz IX odbył się rajd szczepu Tęczowy - KOSA. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, jest to rajd poświęcony powstaniu Tadeusza Kościuszki i walki kosynierów pod Racławicami, stąd ta nazwa. W piątek 18 kosynierów z naszej drużyny wyruszyło na pierwsze miejsce obozowe czyli do Skalbmierza. Tam przeprowadziliśmy krótki zwiad po okolicy i poznaliśmy historię miejsca gdzie się znajdujemy. Po kolacji już tradycyjny kominek integracyjny. Czas na zapoznawanie się, wspólną zabawę i pierwsze punkty do rywalizacji.
Po dość burzliwej nocy, rano odziały kosynierów ruszyły jak wojska Kościuszki w 1794r w kierunku Racławic. Droga nie była łatwa, a nie ułatwiał na pewno wiatr i czasem mały deszcz. Jednak jak to mówi pewna pieśń „bo Hakratury to taka drużyna co nie wybiera łatwych dróg” po kilku godzinach marszu i żartów oczywiście Josa dotarliśmy do miejsca zbiórki w szkole w Racławicach. Tam po opatrzeniu wszelakich bąbli, odcisków i otarć ruszyliśmy na trening koło kopca. Ćwiczyliśmy techniki strzeleckie – łuk i wiatrówka, walki – atak z kosą na kupkę siana i wspinaczka. Po ciężkim dniu marszu i przygotowań taktycznych czekał nas jeszcze kominek. Tak więc czas na podsumowanie, zabawę, ale również kolejny quiz z wiedzy o naszym szczepie i bohaterze. Po zasłużonym odpoczynku w niedzielę udaliśmy się do kościoła na mszę świętą, a następnie czekała nas już tylko bitwa. Nie było oczywiście prawdziwej walki, armaty zastąpiły kawałki styropianu a pociski to patyki, ale i tak emocji było sporo i każdy bronił swoich oddziałów jak mógł. Niestety historia nie została zachowana i to „Rosjanom” udało zdobyć się kopiec i pokonać „Kosynierów”, ale na szczęście to tylko zabawa i nie fakty.

Po” bitwie” grill i zasłużona strawa, a później już tylko apel i wyniki:
I miejsce Biała Fregata
II miejsce 208 KDH HAKRATURY
III miejsce PDH ORION
IV miejsce 335 KDSH Niewidzialni
V miejsce 207 KDH Żagiew
VI miejsce reprezentacja szczepu Kolorowy

Nie możemy oczywiście zapomnieć bo to jest tradycją KOSY, od 5 lat Kosynierów wspiera mały odział z Holandii, czyli nasz przyjaciel Jos i dla niego ogromne podziękowania, że mu się chce i zawsze pamięta o swoich przyjaciołach z Krakowa. Thank you very much and see you soon!! All scout from Tęczowy!!


A oto nasz dyplom:

29.03.2008 >>> Gra Kościuszkowska Zdejęcia

Po raz kolejny tradycyjnie odbyła się dzisiaj Gra Kościuszkowska poświęcona naszemu bohaterowi szczepu. Wszystkie odziały wyruszyły na pomoc Tadkowi, ale najpierw musiały zmagać się z kilkoma zadaniami i zobaczyć miejsca związane z bohaterem. Tak jedno z pierwszych miejsc to os. Kościuszkowskie, sama nazwa mówi za siebie, następnie ulica Kosynierów. Później miejsca już bardziej historyczne bo płyta upamiętniająca przysięgę Tadeusza Kościuszki przed wyruszeniem na powstanie. Kolejny punkt to pomnik Kościuszki na Wawelu. Następnie wszystkie odziały miały spotkać się na moście Dębnickim i wyruszyć na Kopiec Kościuszki, ale i tu zaczyna się kłopot. Niektórym drużynom zajęło dużo czasu aby dotrzeć na miejsce zbiórki, co oznacza, że mieliby małe szanse zostać kosynierami. Jednak tego dnia największym wrogiem i to on pokrzyżował nam plany i dalsza część z podchodami niestety nie mogła się odbyć, a była to tylko gra, a nie historia więc nie została rozstrzygnięta.

15.03.2008 >>> Zakończenie kursu zastępowych K2 Zdejęcia

Kurs rozpoczęliśmy końcem listopada i po trzech zjazdach i kilkunastu zadaniach dotarliśmy do końca. Czasem było ciężko, ale chyba było warto, mam nadzieję, że kursanci są pełni zapału, wiedzy i motywacji do pracy ze swoimi zastępami. Samo zakończenie odbyło się w harcówce która zamieniła się lekko w górę (a jak to zobaczcie w galerii). Co więcej nie zabrakło ogniska i kręgu czyli prawdziwe harcerskie zakończenie pod szczytem K2. Po krótkim apelu nadszedł czas przyznania patentów i zaliczenia kursu. Gratulujemy wszystkim którym się to udało, a były trzy stopnie: turysta, góral i alpinista, a kto zaliczył kurs i z jakim wynikiem zobaczcie w dziale kursy.

08.03.2008 >>> festiwal piosenki 'Gała' Zdejęcia

Już po raz 11 odbył się dzisiaj festiwal piosenki 'Gała' naszego szczepu. Tym razem festiwal był pod hasłem zwierzęta cokolwiek to oznacza;p Nasza drużyna już o 10:00 spotkała się w szkole na ostanie próby. Oj było ciężko i sporo pracy, jeszcze tyle razy nie śpiewaliśmy w ciągu roku. Po 4 godzinach prób i ćwiczenia układów przeszliśmy do NCKu. Gdzie był finał festiwalu, wszystkie drużyny już gotowe gasną światła i czas festiwalu rozpocząć. Na początek zuszki, nasi najmniejsi przedstawiciele szczepu. Po wspólnym występie zuchów, a potem po piosence dowolnej i zwierzęcej Jury podjęłą decyzję i ogłosiło wyniki

  • I miejsce Krasnoludkowy Ród
  • II miejsce Polne Kwiatki
  • III miejsce Kubusie Puchatki
  • IV miejsce Przyjaciele Gumisowiej Doliny
Następnie harcerze. Na początek my ze swoim 6 metrowym bannerem i już słynnym www.hakratury.com, ale co się działo, konfetti, koniec na początku, i 3D HAKRATURY. Później piosenka zwierzęca czyli Dumka na dwa serca no i na koniec Love me Do.
Po wszystkich drużynach kolejny werdykt iii:
  • V miejsce 208 KDH Hakratury im. Kazmierza Pułaskiego
  • IV miejsce 207 Żagiew
  • III miejsce Żeglarze
  • II miejsce Orion
  • I miejsce Niewidzalni
Zwycięzcą oczywiście gratulujemy no i podobało się. Chciałbym natomiast serdecznie podziękować moim chłopakom. Ich gigantyczny trud i starania włożone w te przygotowania. 25 chłopaków i wszystkich zgrać, dlatego dziękuje wam za serce jakie włożyliście w ten występ. Zrealizowaliśmy nasz plan bez najmniejszej pomyłki. Najbardziej jednak chce podziękować dwóm druhom JAŚKOWI i TOKMOWKI, którzy poświęcili nie godziny, ale cały tydzień na to żebyśmy dobrze wypadli. Te kilka godzin przed i po zbiórkach wymyślanie układów i JASIEK, który poświęcił ważny wyjazd, to pokazuje kto jest prawdziwym harcerzem dzięki chłopaki wielkie.

24/25.02.2008 >>> Kurs zastępowy K2 Zdejęcia

W ten weekend zastępowi z naszego szczepu wzięli udział w biwaku kursu zastępowych K2. Pojechaliśmy do Zabierzowa, gdzie nocowaliśmy w szkole, ale nie był to zwykły biwak. Rozpoczął się od zajęć, później były zajęcia i jeszcze troszkę więcej zajęć. Kursanci musieli sporo wysiedzieć i wysłuchać czasem kilkugodzinne wykłady ale to wszystko po to żeby byli dobrymi zastępowymi. Oczywiście było coś milszego bo znalazł się czas na małą grę terenową, a wieczorem kominek co to w ogóle znaczy być harcerzem, oraz czy znamy i przestrzegamy prawo harcerskie. Po czym wszyscy dosłownie padli do łóżek, a następnego dalsze szkolenie. Wszystko zakończył bieg harcerski, który sprawdzał stan wiedzy przyszłych zastępowych no i z powrotem do Krakowa.

13.01.2008 >>> 16 finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Zdejęcia

Już tradycyjnie w stycznie bierzemy udział w finale WOŚPu. Był to jednak niezwykły jak się okazało finał, ale zacznijmy od początku. Już o 7:30 po zbiórce, wyruszyliśmy aby zbierać pieniądze dla fundacji. Najpierw Huta i kościoły na Bulwarowej, Tetralnym oraz Arka Pana. Jednak już od dwóch lat jeździmy na Rynek Główny aby być bliżej serca całej akcji i tym razem też się tam udaliśmy co się nam bardzo opłacało. O godzinie 11:00 braliśmy udział w odlocie balonu z płyty rynku, oczywiście wszystko zostało udokumentowane w TVP2 i tak zaczęła się nasza przygoda telewizyjna. Następnie wszyscy rozeszli czy to pod filharmonię, kościół Mariacki, Franciszkanów, Dominikanów, Wawel czy teatr Bagatela, ale wszędzie tysiące wolontariuszy. Dlatego postanowiliśmy żeby wejść do centrum całej akcji i nasi ludzie odpowiedzialni za prasę w drużynie (Hakratury Scout Press) Wojtek Szydłowski i Bartosz Kamera, nie dość, że zdobyli autograf gitarzysty zespołu grającego na scenie to co więcej nawiązali współpracę z TVN. Po usłyszeniu wiadomości myślałem, że to żart albo będziemy zwykłymi statystami (przp. Drużynowy). Jak się okazało nic z tych rzeczy. O godzinie 14:20 na środku rynku tłum ludzi około tysiąc ludzi a w samym środku odgrodzone miejsce i kto tam jest Wojtek i Bartek, którzy wołają 'Piotrek chodź do nas'. Dostaliśmy się do balonu TVN gdzie był cały sprzęt i aktorzy i ludzie z HAKRATUR. Mieliśmy być wolontariuszami, którzy będą zbierać pieniądze w czasie programu Złote Tarasy. Po chwili przyszła do nas Ewa Drzyzga, która zaciekawiona moim kapeluszem oraz polarem zaczęła się o wszystko wypytywać i przyznała, że sama była harcerką!! Nasi ludzie od prasy oczywiście li poprosili o autografy i przeprowadzili blisko 10 minutowy wywiad na temat harcerstwa. Co więcej spotkali oni całą ekipę W11, którzy pokazywali jak wygląda serial od kuchni, a później występowali na wizji w czasie programu Złote Tarasy, a pani Ewa Drzyzga otrzymała od nas naklejkę drużyny.

Oczywiście w całej akcji nie zapomnieliśmy, że trzeba zbierać pieniądze żeby pomóc maluchom z całej Polski więc zaraz pojechaliśmy do NCKu żeby się rozliczyć i cieszyć, że oprócz tego, że mogliśmy pomóc innym to przy tym poznaliśmy takich wspaniałych ludzi jak Ewa Drzyzga i ekipa W11, jeszcze parę lat, a zobaczycie nas w Faktach.


      Masz jakies newsy na strone?

208 KDH HAKRATURY im. Kazimierza Pułaskiego
Szczep Tęczowy Hufiec Kraków Nowa Huta
HAKRATURY DALEJ W GÓRY!

    
Powrót do góry