











 |
Kronika 2009
 |
Kronika na naszej stronie spełnia formę archiwum, a więc jest to
dział w którym będą przechowywane wszystkie
nasze opisy, komentarze, wypowiedzi o naszych grach, zabawach czyli
po prostu o drużynie. Oczywiście jak wszędzie i tu
możecie zamieszczać swoje wypowiedzi, jedynie musicie sami
napisać swój komentarz i wysłać do mnie.
|
 |
|
 |
|
13 Grudzien 2009 >>> Przekazanie Betlejemskiego Światełka Pokoju 
Tradycyjnie jak co roku odbieraliśmy BŚP od Scottów z Ukrainy.
Tym razem w innym miejscu bo na małym rynku spotkało się
kilka tysięcy krakowskich harcerzy. Podczas apelu pełniliśmy
służbę jako szczep sztandarowy hufca. Kamil Czarnecki
był w poczcie sztandarowym i to on nosił sztandarr naszego
hufca. Nasi harcerze - Hubert Cybulski, Mateusz Myśliwiec,
Jakub Filo pełnili służbę przy mszy świętej
w kościele mariackim. Pomimo tego, że było zimno
odebraliśmy ogień braterstwa i pokoju, który
rozniesiemy dalej do innych domów i instytucji.
11-13 Grudzien 2009 >>> Magazyn Szlachetnej Paczki
Po raz trzeci nasza zuchówka na trzy dni zamienia się w
magazyn. Jest to nietypowy magazyn bo dla
Szlachetnych paczek. Przez kilka
tygodni nasi wolontariusze ankietowali rodziny, które
potrzebują pomocy. Spisywali ich potrzeby, to o czym marzą
i chcieliby dostać na święta. Następnie opisy
tych rodzin anonimowo trafiały do bazy danych fundacji wiosna, a
darczyńcy mogli wybrać sobie rodzinę, której
chcą pomóc. W ten weekend odbył się finał
akcji, a więc czas kiedy darczyńcy przywożą
przygotowane paczki do magazynu. Naszym zadaniem było przyjęcie
ich, odczytanie kodów rodziny oraz rozwiezienie do rodzin.
Zadanie niby tak proste, ale wymagające. Po pierwsze paczki, to
kilkanaście a czasem 20 pudeł, które trzeba wnieść
na czwarte piętro. Dodatkowo czasem znajdzie się pralka,
lodówka czy dywan. Jednak najważniejsze, jest to, że
za trud który wkładamy w tą akcję otrzymujemy
wielką 'wypłatę'. Często to
uśmiechy, wzruszanie a nawet łzy szczęścia i
radości ludzi, którzy otwierając przy nas te
pudełka, czują, że ktoś ich wspiera w tych
naprawdę trudnych momentach. Jest to dla nas bardzo ważny
moment i często bardzo wzruszający. W tym roku pobiliśmy
swój kolejny rekord, a więc pomogliśmy 61 rodzinom.
To znaczy, że przez nasz magazyn i nasze ręce przeszło
jakieś ponad 500 kartonów.
11-13 Grudzien 2009 >>> II zjazd Kursu Przybocznych
W ten weekend odbył się drugi zjazd kursu przybocznych -
'Kurs na słońce'. Tym razem w gimnazjum 48 nasi
przyboczni Sebastian, Mateusz, i Wojtek oraz Kacper podnosili swoje
umiejętności. Kurs to możliwość lepszego
przygotowania się do funkcji oraz nabranie nowej energii do
działalności. Tak naprawdę to dopiero początek,
bo jeszcze na kursantów czekają zadania do wykonania aby
zaliczyć kurs. Warto dodać, że na kursie opiekun
naszej drużyny prowadził dwa zajęcia.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
6-8 listopada 2009 >>> Rajd Szczepu Tęczowy 'Grotołazy' 
W Czajowicach w tym roku odbył się kolejny, już czwarty
integracyjny Rajd Szczepu Tęczowy 'Grotołazy'.
Naszym zadaniem było uratowanie świata w roku 2525. Na
świecie brakowało H20, a nasi harcerze musieli odnaleźć
ostatnie źródło wody, które znajdowało
się w O.P.N (Ostatni Punkt Natury- Ojcowski Park Narodowy) i
zniszczyć kopie.
Przybyliśmy do bazy misji Alpha Mission w piątek 6 listopada i od razu
harcerze dostali pierwszą wiadomość od przełożonych.
Dowiedzieliśmy się co to jest Alpha Mission, jakie są
nasze zadania – czyli odnalezienie OPN, zniszczenie kopii i
pozyskanie wody. Następnie zjedliśmy kolacje – przed
tym jak zaczęliśmy jeść Kamil sprawdził
wszystkim harcerzom poziom siarki w ich organizmach. Jeżeli
poziom siarki w organizmie był za wysoki wtedy harcerz musiał
wypić specjalny napój na obniżenie poziomu siarki.
Następnie odbył się kominek przygotowujący nas do
misji, a także harcerze mogli poznać realia życia w 2525 roku.
Kolejnego dnia harcerzy czekało rozprawienie się z najtrudniejszym.
Harcerze musieli się udać do Ojcowskiego Parku Narodowego -
Ostatniego Punktu Natury i pozyskanie 5 próbek wody, wykonanie
ostatniego elementu maszyny, która na zawsze będzie
pozyskiwać wodę. Przed misją harcerze sprawdzili
poziom siarki – ponieważ jeżeli poziom byłby za
wysoki musielibyśmy założyć specjalne maski
zapewniające dopływ tlenu do naszego organizmu. Wszyscy
harcerze byli podzieleni na 5 zespołów – każdy
zespół to jeden kolor. Każdy harcerz miał swoją
funkcją – bardzo ważną w losie misji. Dlatego
bez pomocy z każdego was misja by się nie udała. Tak,
byli medycy, którzy leczyli was, jeżeli jakaś kopia
was zaatakuje, byli konstruktorzy, defenderzy, łącznicy, doktorzy.
Na 5 punktach poboru wody czekała na was 5 różnych
zadań: paintball, zjazd linowy, gotowanie wody na papierze,
chińskie przenoszenie wody i saper. Wszystkim zespołom
udało się pozyskać próbki wody.
Wieczorem czekała na nas ostateczne rozprawienie się z kopiami, a
także uruchomienie maszyny. Najpierw musieliśmy pokonać
grasujących strażników, następnie podpiąć
ostatni element maszyny i zabić główną kopię.
Misja została wykonana, a przed pójściem spać
przekonaliśmy się kto najlepiej z zespołów zna
nasz szczep i nie tylko w harcerskiej familiadzie.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
9-11 Październik 2009 >>> Biwak na Syberii 
O 13:30 wyruszyliśmy spod szkoły na pociąg, aby pojechać
na biwak. Tym razem nie na Grzechynię, a do Zalesia 10 km od
Suchej Beskidzkiej. Dotarliśmy na miejsce Koleją
Transsyberyjską. Jednak na samym początku przekładnie
na torach się poprzestawiały i harcerze musieli poradzić
sobie ze torowym labiryntem. Po czym musieli przekroczyć granicę
i zdobyć pieczątki w swoich paszportach aby to zrobić
czekały trzy zadania nauka sterowania pociągiem, wspinaczka
na skrzynki oraz nauka języka rosyjskiego. Wszystkim udało
się przekroczyć granicę i mogliśmy nadal jechać
koleją. Następnie czekała na nas kolacja, a po niej
ognisko o Prawie Harcerskim i harcerskich ideałach. Czas
rozmyślań i podsumowań sowich dokonań.
Po ognisku jeszcze czas na grę w pociągu. Każdy zastęp
w sowim przedziale musiał niespostrzeżenie wyjść
zdobyć klucz do sejfu, w którym przewożone były
syberyjskie diamenty i je wykraść. Cały pociąg
był pilnowany przez strażników. Oczywiście
harcerzom się udało i wszyscy mogli pójść spać.
Rano czekały na naszych traperów trudne zadania. Harcerze
wstąpili do szkoły survivalu na Syberii. Najstarsi musieli
nauczyć się jak się rozpala ogień za pomocą
krzesiwka, choć cały czas padało, następnie
przyrządzili na ogniu rybę. Po czym uczyli się jak
zrobić most linowy. Młodsi uczyli się jak rozpala się
dobrze ogień, jak się skradać i tropić zwierzynę
oraz jak wybudować chatkę.
Następnie małe walki kogutów wśród naszych traperów
i obiad.
Po obiedzie wielkie polowanie na renifery, tropienie, budowanie zagród
i polowanie. Po czym traperzy musieli wyciąć lasy
syberyjskie i sprzedać drewno do tartaków. Wielka gra
strategiczna z wykupywaniem działek, lasów, wycinaniem i
sprzedawaniem. Harcerze milion ton drzewa przerobili na zapałki,
ale okazało się, że w pobliskim lesie grasuje groźny
niedźwiedź. Zadaniem Traperów było zamaskowanie
drogi do schronienia niedźwiedzia i przygotowanie pułapki.
Przed kolacją jeszcze każdy mógł doznać
ekstremalnych doznań na tyrolce. Po czym wszyscy zaczęli
przygotowania do wieczornej gry.
Po kolacji to co HAKRTURY lubią najbardziej, a więc podchody.
Tym razem harcerze musieli zawiadomić helikopter aby ich
ewakuował z Syberii. Zadanie nie było łatwe, kilka
detektorów ruchu, wysadzenie, balkonu, włączenie
halogenu i podłożenie ładunków. Gra się
tak spodobała, że ją powtórzyliśmy trzy
razy w różnych wersjach.
Niestety kolejnego dnia zostało nam tylko posprzątanie i powrót
do Krakowa, ale już niedługo kolejny biwak. Warto na koniec
wspomnieć, że na biwaku znowu odwiedził nas Jos, który
nas nauczył jak przyrządzać karpia i jak zwykle
pamięta o swojej drużynie HAKRATURY. Wielkie dzięki JOS!!

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
03 Październik 2009 >>> Bieg na Ćwika 
W naszym szczepie na jesień odbywa się tradycyjnie bieg na
Ćwika. Naszą drużynę reprezentowali Kacper,
Mateusz, Kamil, Tomek, Wojtek. Bieg na Ćwika to ostatni bieg w
życiu każdego harcerza, ale i jest najbardziej wymagający
i stawia na praktykę. Harcerze już od 8:00 musieli stawić
się na punktach. Ich zadaniami było wybudować
drabinkę, przejść labirynt INO, odnaleźć się
na mapie, udzielić pierwszej pomocy, ugotować sobie obiad
na kuchni polowej. Bieg zakończył się w Karnowicach, a
od nas bieg zaliczyli - najlepiej - Mateusz, a później Kacper, Wojtek i Tomek.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
7-27 Lipiec 2009 >>> Obóz San Agustin w Siamoszycach 
7 lipca 2009 z byłego lotniska na osiedlu II Pułku Lotniczego trzy
autobusy wystartowały w podróż na miejsce obozowe.
Kolejne trzy tygodnie przyszło nam spędzić na bazie w
Siamoszycach. Rozpoczęliśmy od ustawienia naszego podobozu,
wybudowania ogrodzenia i bramy. W tym roku ze względu na brak
drewna większość dekoracji została przygotowana w
Krakowie. Nawet brama była wykonana w innowacyjny sposób
na siatce mesh, która działała jak firanka i można
było przez nią patrzeć co jest po drugiej stronie.
Cały obóz był stylizowany na szesnasto wieczne
miasto, a każdy zastęp był miastem hanzeatyckim.
Wszystkie miasta kolonizowały wyspę San Agustin. W tym roku
nietypowo rywalizacja niedobywana się na punkty. Każdy
zastęp - miasta na planszy miał swoje miejsce na
kolonię. Każdego wieczoru wszyscy spotykali się przy
planszy i kupowali nowe budynki, statki oraz plony i surowce
mineralne. Sprzedaż ich nie była tak prosta, bo nie
wszystko się mieściło na statki, a część
plonów gniła. Do rywalizacji liczyła się
wartość kolonii, a więc ilość sztuk złota
jakie miasto posiadało oraz budynki.
Zacznijmy może od tego jak wyglądał dzień na obozie.
Codziennie rano o godzinie 7:30 cały obóz budził
oboźny. Następnie wspólnie witaliśmy nowy dzień
i ćwiczyliśmy podczas gimnastyki porannej. Później
szliśmy umyć się i obudzić się pod zimną
wodą. Po czym zastępy zaczynały przed śniadaniem
sprzątać w swoich namiotach. O 8:30 wszyscy szliśmy na
śniadanie, a o 9:30 rozpoczynaliśmy apel. Po apelu około
godziny 10:00 wszyscy szliśmy na zajęcia, które
trwały do obiadu czyli do 14:00. Po obiedzie czas na chwilę
przerwy i odpoczynku na ciszy. Po której znowu kilka godzin
zajęć do kolacji – 19:00. Po wieczornym posiłku
kolejne zajęcia, a często były to ogniska. Po czym już
tylko mycie i cisza nocna.
Do rzeczy standardowych na obozie należała służba w
kuchni oraz warta. Tym razem w kuchni zbyt wiele nie trzeba było
robić. Bo przed każdym posiłkiem rozłożyć
naczynia oraz żywność. Do obowiązków
zastępu kuchennego należało również umycie
toalet. Drugim obowiązkiem na obozie były warty, a więc
pilnowanie podobozu. Harcerze w dzień stali pojedynczo, a w
nocy dwójkami zmieniając się co dwie godziny.
Co robiliśmy na obozie?
Po wybudowaniu obozu, urządzeniu podobozu, na początku
uroczyście otworzyliśmy obóz. Po czym wszystkie
miasta założyły swój własny pakt podczas
pierwszej gry. Tym samym powstał nasz własny związek
państw wzorowany na Hanzie. Następnie jak każde
miasto, które kolonizowało jakąś wyspę
wyruszyliśmy aby ją poznać i odkryć.
Rozpoczęliśmy najpierw od nauki przetrwania w trudnych
warunkach. Tym samym harcerze uczyli się jak zbudować
kuchnię polową, na której usmażyli placki
ziemniaczane i jajecznicę. Co więcej udało im się
zrobić również zegar słoneczny i szałasy.
Na obozie nie mogliśmy zapomnieć o rzeczach najważniejszych
dla harcerzy, a więc ognisko o prawie harcerskim. Czas
refleksji i zadumy nad tym co sami robimy.
Miastom na San Agustin przydarzyło się wiele przygód.
Zakładaliśmy własny szpital, budowaliśmy makietę
własnego miasta i ulic. Po czym chcieliśmy zatwierdzić
to u burmistrza i odpowiednich urzędników. Musieliśmy
spędzić kilka ładnych godzin wypełniając
odpowiednie formularze i zdobywając pieczątki, nie raz
walcząc z urzędnikami. Sami wybudowaliśmy stragany i
wyprodukowaliśmy własne towary oraz stworzyliśmy
własne usługi, które późni ej
oferowaliśmy podczas targów. Nie zabrakło festiwalu
oraz chatek, które zastępy bardzo dobrze wspominają.
Wszystkie miasta rywalizowały podczas olimpiady oraz budowały
uniwersytet aby rozwinąć swoje umiejętności z
wiedzy harcerskiej. Przez pewien czas pracowaliśmy w
manufakturze, tworząc swój własny cech i produkty.
Wzięliśmy udział w trzy dniowej wędrówce
przez Pilicę i Ryszów. Zwiedziliśmy Ogrodzieniec i
wzięliśmy udział w pokazie bitwy polsko-szwedzkiej pod
zamkiem. Rozwiązaliśmy zagadkę tajemniczego
zniknięcia dyplomów na uczelni i rozwiązaliśmy
tą sprawę w sądzie obozowym. Odnaleźliśmy
stare kopalnie na wyspie, które przejęły nasze
miasta, skąd czerpaliśmy węgiel, rudy miedzi i
diamenty. Walczyliśmy w czasie gier z piratami o drogę do
portu oraz o bank, do którego deponowaliśmy zdobyte
złoto. Nie zabrakło nocnych podchodów i omijania
celników, którzy sprawdzali paszporty. Oczywiście
nie zabrakło takich standardów jak wyjście na
kąpielisko, alarmy i śpiewanki.
Oczywiście cały obóz został podsumowany na biegu harcerskim,
gdzie każdy harcerz mógł zaprezentować zdobyte
umiejętności. Najważniejszym momentem na obozie były
na pewno przyrzeczenia, a od nas z drużyny krzyż harcerski
otrzymali - Krystian Ptak, Michał Lis, Paweł Górny,
Mateusz Włoś, Krzysztof Szczurek, Bartosz Pietrzyk. Ważnym
momentem był dzień drużyn, gdzie sznur drużynowego
otrzymał Michał, a nowym przybocznym został Mateusz
Romanowski.
Po tym wszystkim zostało ostatnie ognisko, na którym wszystkie
miasta - zastępy dowiedziały się, które
miasto ma największą wartość i wygrało
rywalizację na obozie. W tym roku okazał się zastęp
z naszej drużyny, a więc zastęp Brema, drugie miejsce
dla zastępu Hamburg również z 208 a trzecie miejsce
dla Lubeki. Oto wyniki całej rywalizacji.
I miejsce Brema
II miejsce Hamburg
III miejsce Lubeka
IV miejsce Ryga
V miejsce Deventer
VI miejsce Stralsund
VII miejsc Fellin
VIII miejsce Frankfurt
IX miejsce Aberdeen
X miejsce Zutphen

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
19-21 czerwca 2009 >>> Biwak Star Wars 
W dniach 19-21 czerwca odbył się biwak na Grzechyni.
Tradycyjnie wyruszyli śmy spod szkoły, następnie pociągiem, a póżniej
pieszo do schroniska. W schronisku już nie było tak
tradycyjnie. Czekał nas koniec remontu, a więc sporo
sprzątania i oczekiwań na zakończenie prac.
Rozpoczęliśmy od walki o obronę
ostatnich rycerzy Jedi. Utrzymanie ostatniego bastionu i napór
imperium było trudne, ale się udało. Następnie
kolacja i kominek. Tym razem o prawie harcerskim, który
podsumowywał cały rok. Była to chwila refleksji nad
tym co zrobiliśmy dobrze i źle. Był to również
magiczny moment dla drużyny, w którym drużynowy
podsumował 4 ostatnie lata drużyny.
Następnego dnia od rana rozpoczęły się treningi na rycerzy
jedi. Najpierw mikro kursy z węzłów,
terenoznawstwa, samarytanki, szyfrów, historii i symboliki.
Po czym odbył się bieg harcerski. Po kilku godzinach
chodzenia w deszczu czas na obiad i suszenie.
Po południu każdy z rycerzy w końcu stworzył swój miecz
jedi. Doszło do pierwszych treningów i walk. Następnie
rycerze jedi wyruszyli na ciężką misję
zniszczenie powłoki obronnej statku "Gwiazdy Śmierci".
na szczęście się udało i wszyscy mogli
przystąpić do budowy swoich ścigaczy i treningu
lotów. Po kilku próbach lądowania i współpracy
każdy już był gotowy na ostatnią misję.
Po kolacji była ostatnia gra i ze względu na deszcz
odbyła się w środku. Każdy zastęp musiał
pokonać jedna z zabezpieczeń - laser, czujnik ruchu,
działko laserowe, wciągnąć bombę oraz
wyłączyć alarm. Po czym wszystkie zastępy
musiały wyłączyć zasilanie Gwiazdy Śmierci.
Udało się Imperium pokonane i czas iść spać.
parę godzin przed pobudką jednak
harcerzy zaskoczyliśmy alarmem. Najpierw dwa przyrzeczenia
Daniela Grabowskiego i Tomasza Kubika. Poczym apel i podsumowanie
roku 2008/2009. Najlepszym zastępem okazał się
zastęp Śnieżne Pantery, a resztę można
przeczytać w dziale rywalizacja. Scoutem roku został
Kuba Łobaza. Po apelu wydarzyło się cość
dziwnego, nagle wszyscy pobiegli w las. Został tylko
drużynowy Piotrek i Michał przyboczny. Okazało się,
że drużyna przygotowała podziękowanie i grę
dla odchodzącego drużynowego. Po podejściu
Grzechynii, drużynowy obejrzał film wcześniej
przygotowany. Każdy harcerz dziękował i mówił
coś od siebie dla Piotrka. Po czym Piotrek wszedł do
środka, gdzie wszyscy zaśpiewali naszą nową
piosenkę drużyny "ja muszę walczyć dziś,
40 osób razem ze mną też...", po czym
wszyscy jeszcze raz podziękowali Piotrkowi, zaśpiewali
mu 100 lat i wręczyli prezent. Była to bardzo miła
i wzruszająca chwila.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
14 czerwca 2009 >>> 1949 NH RACE inna gra miejska 
14 czerwca 2009 cała Nowa Huta zamieniła się w plansze do gry
miejskiej jaką jest 1949 nh race. Dokładnie o 8:00 na
Placu Centralnym 13 zastępów wyruszyło na wyścig
przez historię Nowej Huty. Każda drużyna była
wyposażona w kalendarz, który był przewodnikiem
po grze.
Harcerze rozpoczęli od poszukiwań planów
budowy Nowej huty. W tym celu wszyscy wyruszyli do Parku
Ratuszowego, symbolu niezrealizowanych projektów, na
osiedle Wandy, gdzie powstał pierwszy blok w dzielnicy oraz
na ściankę wspinaczkową w Mogile jako symbol wsi
nowohuckiej. W tym etapie gry na harcerzy czekało kolejne
zadanie, a więc budowa makiety dzielnicy. Opierając się
o plany i szkice ulic narysowane na betonie, uczestnicy musieli
odnaleźć spośród kilkuset wyciętych ze
styropianu budynków ten odpowiedni i umieścić ja
na dobre miejsce.
Po czym rozpoczął się
drugi etap gry: "Życie codzienne". W 1949 CLUB
zostało zorganizowane zaaranżowane mieszkanie. Ponad 100
przedmiotów i mebli zbieranych przez kilka tygodni od
sąsiadów i przyjaciół organizatorów
gry pozwoliło na stworzenie małego mieszkania Bogdana
Włosika. W jego rolę wcielił się Maciej
Twaróg, który opowiadał o początkach Nowej
Huty jak i "Solidarności". Po spotkaniu z Bogdanem
W. harcerze otrzymali kartkę na kiełbasę, poradnik
oczekującego w kolejce oraz wizytówkę Haloo Taxi.
Kiełbasa była potrzebna, aby zdobyć informację
jak zatrudnić się na kombinacie. Jednak zakup kiełbasy
nie był taki prosty. W Klubie Kombinator przy teatrze Łaźnia
Nowa w zaaranżowanym sklepie społem na zastępy
czekała dość długa kolejka. Każdy chciał
jak najszybciej wyjść ze sklepu, a więc wszyscy
szukali różnych rozwiązań i możliwości.
Po zakupieniu kiełbasy uczestnicy udali się na osiedle
Szklane domy, gdzie musieli odnaleźć agenta, który
pomagał im w zdobyciu pracy na kombinacie.
W tym etapie gry bardzo ważna była taksówka. 9 -
osobowa nyska, która przewoziła na telefon zastępy
była bardzo pomocna. Jednak czasem się psuła i
trzeba było wyskoczyć z auta i lekko popchać aby
ruszyła. Pod kombinatem każdy zastęp używając
modeli sterujących i dwigu musiał przewieść
kawałek stali, a następnie udać się do urzędu,
który miał miejsce w oddziale Muzeum Historycznego
Miasta Krakowa Dzieje Nowej Huty. Od urzędniczki grupy
otrzymywały pozwolenie na pobyt w mieszkaniu Bogdana Włosika.
Jednak pozwolenie to było niekompletne bo brakowało jego
numeru. Numer był zawarty w wystawie Moja Nowa Huta, gdzie z
pomocą instrukcji można było odnaleźć kod.
Po czym harcerze ponownie udali się do mieszkania
Bogdana Włosika, który wprowadził ich do tematyki
Solidarności. Zastępy musiały udać się na
trasę rowerową po Nowej Hucie i odnaleźć
ulotki i bibułę, a następnie udać się pod
pomnik Bogdana Włosika koło Arki Pana. Podczas całej
gry harcerze zdobywali kartki do kalendarza i aby wygrać
należało znaleść 8 takich kartek. Na każdej
z nich była data, krótki opis historii i zadania.
Ostatnia kartka znajdowała się właśnie pod
pomnikiem Bogdana Włosika. Wygrywał zastęp, który
pierwszy zdobył wszystkie kartki.
Po samym wyścigu
wszyscy harcerze udali się z powrotem na projekcję filmu
Moja Nowa Huta, podsumowanie gry i wręczenie nagród. W
grze wzięło udział ponad 120 harcerzy z całej
Nowej Huty. Zorganizowana była przez 208 Krakowską
Drużynę Harcerską Hakratury oraz Namiestnictwo Orla
Perć. Cała inicjatywa nie odbyłaby się bez
partnerów jak 1949 CLUB, Klub kombinator, Muzeum
Historyczne Miasta Krakowa, Billboard-druk.pl, trzypiora.pl,
Communist Cars - Nowa Huta Tours.
Gra ta miała na celu
nie tylko pokazać historię, architekturę i kulturę
Nowej Huty, ale i obecne możliwości najmłodszej
dzielnicy Krakowa. 1949 NH RACE to inicjatywa, która miała
udowodnić, że Nowa Huta to nie miasto szarych blokowisk
bez perspektyw, a miejsce, gdzie młodzi ludzie chcą
działać.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
6-7 czerwiec 2009 >>> Rajd tylko dla orłów 
W dniach 6-7 lipca wokół schroniska odbył się Rajd Tylko
Dla Orłów. Oczywiście musieliśmy się
tam najpierw dostać. Jako drużyna wybraliśmy
najtrudniejszą trasę z Rabki. Po ponad 2 godzinach
marszu jako pierwsi dotarliśmy z najlepszym czasem na miejsce
rajdu. Następnie po godzinie biwakowania, rozbiciu namiotów,
rozpoczęliśmy wielką grę. Czekało na nas
10 punktów w czasie których musieliśmy odnaleźć
magiczną pochodnię, aby uratować Nową Hutę
przed zagładą. Punkty były bardzo różne
od mostu linowego, skradania się, rozpalania ognia za pomocą
baterii, rozwiązaniem zagadki kryminalnej, wyławianiem
plecaka, aż do sportowych. Po kilku godzinach zmagań
czekał na ans ciepły posiłek i odpoczynek.
Wieczorem odbyło się ognisko i rozpalenie stalowej
gwiazdy. Jednak nie udało się ukończyć
Nowohuckiego Memory, bo pogoda pokrzyżowała nam plany.
Następnego dnia przystąpiliśmy do budowy urządzeń
przyszłości Nowej Huty. Z mydła, papieru,
toaletowego, sznurka i kartek powstawało wszystko komputery,
i-pody nawet dźwigi. Po czym odbyła się wielka
giełda i handel nowymi produktami. Sprzedać nie było
łatwo, ale dobra reklama to podstawa. Na koniec oczywiście
apel i podsumowanie całego rajdu dla najlepszych 8 harcerzy z
każdej drużyny. Już po raz trzeci z rzędu
udało nam się wygrać ten rajd i jesteśmy
najlepsi. Nas z drużyny reprezentowali: Piotrek, Michał,
Wojtek, Mateusz, Daniel, Tomek, Kuba i darek, który się
pakował. W obsłudze rajdu pomagali Sebastian i Mateusz.
Jeszcze raz wielkie dzięki i po raz trzeci jesteśmy najlepsi.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
8/10-05-2009 >>> X Rajd KOSA 
W piątek wyruszyliśmy o 12:00 na 10 jubileuszowy rajd KOSA.
Tym razem nietypowo początek rajdu w Sieborowicach, gdzie nasza
drużyna wyruszyła na 8 kilometrowy spacer do szkoły w
Niedźwiedziu, gdzie odbył się pierwszy postój
„wojsk” Kościuszki do Racławic. Po przybyciu na
miejsce, odbył się krótki zwiad w poszukiwaniu
rozkazu pozostawionego przez samego Kościuszkę. Po kolacji
odbył się kominek, na którym wszystkie patrole
zaprezentowały się i zintegrowały.
Następnego dnia rano wyruszyliśmy na 18 kilometrową wędrówkę
do Racławic. Po drodze oprócz trudów marszu, ale i
dobrej zabawy i śmiechów, nie zabrakło zadań.
Pierwsze to przejazd JEEPami po trudnym terenie. Trochę nas
wytrzęsło i poobijało, ale wrażenia zostaną.
Po czym udaliśmy się na punkt z Paintballem. Tam więcej
adrenaliny, skradania i biegania, alei lęku przed trafieniem.
Jednak udało się wykraść flagę i pokonać
odział wrogich wojsk.
Po dotarciu do szkoły w Racławicach i zasłużonym
odpoczynku nadeszła kolej na kolejny kominek. Tym razem nie
zabrakło quizów na temat Kościuszki, ustalania
taktyki przed bitwą oraz filmu z 1933 roku o samej bitwie pod
Racławicami i powstaniu Kościuszkowskim.
W niedzielę po mszy świętej doszło do ostatecznej
rozgrywki pod kopcem upamiętniającym tamte wydarzenia.
Wszystkie patrole wzięły udział w wielkich manewrach
wojsk, gdzie zmierzyły się z atakiem kosyniera, strzelaniem
z wiatrówki, ASG, łuków, wspinaczką i zjazdem
po linie, jazdą quadami, rozpalaniem ognia, pakowaniem koców
i rozbijaniem namiotów oraz jazdą na rowerach.
Po wszystkich zajęciach i zadaniach przyszedł czas na
podsumowanie na apelu końcowym. I tak jubileuszowy rajd KOSA
wygrał patrol 208 KDH HAKRATURY, czyli MY, a oto reszta wyników
rywalizacji:
I miejsce 208 KDH HAKRATURY
II miejsce WDH Orogen
III miejsce 345 KDH Orion
IV miejsce 207 KDH Żagiew
V miejsce 335 KDSH Niewidzialni
VI miejsce WDH Sokół
VII miejsce 300 KDH Zawrat
VIII miejsce reprezentacja szczepu Wigry
Dziękuję wszystkim i gratuluje naszym chłopakom!!

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
24/26-04-2009 Biwak Skalnych Orłów w dolinie Będkowskiej 
W ten weekend odwiedził nas przyjaciel Jos z Holandii. Dlatego już
dawno zaplanowaliśmy, że zamiast na KOSE Jos pojedzie na
biwak z kadrą drużyny. Jak tylko zbiórka się
skończyła w piętek pobiegliśmy na przystanek w
Bronowiczach, ale autobus nam uciekł, i tu zaczęła się
nasza przygoda. Postanowiliśmy wsiąść do innego
autobusu i udać się do Bolechowic, gdzie zaczęliśmy
nocną wędrówkę do doliny Będkowskiej na
miejsce biwaku. Około 23:30 byliśmy na miejscu, rozbiliśmy
namioty, a następnie rozpaliliśmy ognisko i przyrządziliśmy
sobie późną kolację.
Następnego dnia rano udaliśmy się na szczyt Sokolicy, a później
zorganizowaliśmy kilka gier. Jako kadra nie mogliśmy
próżnować, a więc trzeba samemu też
rozwijać swoje umiejętności w skradaniu i podchodach.
Po kilku godzinach czołgania i zakupach wróciliśmy,
rozpaliliśmy ognisko przygotowaliśmy sobie spaghetti i
deser grilowane banany z czekoladą, a po obiedzie ruszyliśmy
znowu na zajęcia. Tym razem troszkę taktyki, ochrona VIPa,
przekraczanie wąwozu, a następnie szukaliśmy różnych
rozpałek i jadalnych roślin w lesie.
Wieczorem już standardowo rozpaliliśmy ognisko bez użycia
zapałek i troszkę pogrilowaliśmy – szaszłyki,
becon i inne smakołyki. Wieczór spędziliśmy nad
rozważaniem nad naszym harcerstwem i byciem w kadrze i bardzo
pomógł nam w tym Jos ze swoim ogromnym doświadczeniem.
Jednak musieliśmy dość szyb kończyć, bo 4:00
musieliśmy wstać aby zdążyć na autobus.
Jeszcze raz wielkie dzięki dla Josa i kadry za fajny wyjazd.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
20/22-03-2009 biwak 208 kompania Pułaskiego – Wojna o niepodległość USA 
W piątek udaliśmy się do autobusu, gdzie niektórzy
mieli szanse po raz pierwszy podróżować MPK, naszym
celem były Będkowice. Po dotarciu na miejsce rozpakowaniu,
oczekiwaniach na formalności udało się, znowu
przenieśliśmy się w czasie kiedy to Amerykanie wraz z
naszym bohaterem drużyny walczyli o niepodległość.
Pierwsze zadanie i już emocje, rozszyfrowanie i odnalezienie
kodu, który poprowadził nas prosto do deklaracji
niepodległości Stanów Zjednoczonych. Następnie
zadaniem zastępów było wybudowanie własnych
fortów i amunicji i zdobycie fortu Anglików. Po
zaciętej bitwie kolacja i mały odpoczynek. Następnie
czas na zadumę i rozmyślanie, a więc kominek o
przyjaźni i braterstwie, który budował naszą
wspólnotę. Później znowu powrót do
siedziby Anglików- von Knyphausena. Zadaniem było ominąć
strażników schować się i wyczekać na
odpowiedni moment i wykraść plany. Problem polegał na
tym, że wszędzie chodzili strażnicy, a jeden błąd
oznaczał trafienie za kratki, które były zamykane na
klucz. Tym samym zastęp musiał znaleźć klucz i
uwolnić więźnia. Jednak udało się wykraść
plany i to na tyle atrakcji w piątek.
W sobotę od rana wszyscy przygotowywali się do biegu, a więc
mikrokursy samarytanka, węzłologia, symbolika, historia i
terenoznawstwo, późnij oczywiście sam bieg i obiad.
Po obiedzie harcerze udali się do westpoint na szkolenie
oficerskie. Początek to nauka poruszani się w terenie, a
więc GPS, mapa i azymuty. Następnie eskorta i obrona VIP,
który musiał przedostać się z jednej linii
fontu do drugiej. Następnie nauka taktyki i wielka bitwa mózgów
na planszy do szachów. Później harcerze musieli
wybudować po raz kolejny forty, czyli chatki i zakraść
się do szkoły, pokonać labirynt, przedostać się
koło czujników ruchu i podłożyć dynamity w
siedzibie generałów Anglików. Po czym kolacja i
chwila wytchnienia przed ostateczną grą. Harcerze musieli
dokonać zamachu na von Knyphausenie, na początek zakraść
się i bez szelestnie obezwładnić dwóch
strażników. Jeden z nich miał aparat, który
był potrzebny do dalszej części. Następnie
Amerykanie musieli przebrać się za strażnika wejść
na spotkanie generałów zrobić zdjęcie von
Knyphausena i jego kubka. Następnie wszyscy harcerze znając
zdjęcie swojego celu mieli po raz kolejny niespostrzeżenie
mieli zakraść się do siedziby generała wsypać
truciznę do kubka von Knyphausena ukraść złoto i
wyjść do punktu zbiórki.
Wszystko się udało, emocji i zabawy nie zabrakło. Biwak to
niesamowite przeżycie dla drużyny, ale najważniejsze
to 3 przyrzeczenia Miłosza, Michałai Huberta na i
mianowanie Kacpra na przybocznego.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
14-03-2009 Festiwal GAŁA lata 70 
Od początku po dwutygodniowych przygotowaniach, w sobotę 14
marca o godzinie 9:00 nasza drużyna spotkała się w
szkole na ostatnie próby. Po kilku godzinach ćwiczeń,
wygłupów i myślenia uznaliśmy, że nasz
występ jest gotowy , tym samym przeszliśmy do miejsca
naszego festiwalu a więc do NCKu.
Scena gotowa, światła zgaszone, a więc czas rozpocząć
GAŁĘ. Na początek zuchy, młodzi adepci sztuki i
śpiewu, jedni lepsi gorsi drudzy lepsi, ale najważniejsza
zabawa i śmiech. Część zuchową wygrała
gromada Polne Kwiatki.
Następnie przerwa i część harcerska, wszystkie drużyny
śpiewały piosnkę harcerską, ale taką, która
jeszcze nikt nie słyszał w naszym szczepie. Dlatego my
postanowiliśmy wymyśleć coś nowego i naszego tym
co najbardziej lubi a więc o grze terenowej i podchodach. W tle
do muzyki był film, który świetnie obrazował
emocje i uczucia w czasie gry, a poniżej dla wszystkich tekst
naszej nowej piosenki drużyny:
Ja muszę walczyć dziś,
40 osób razem ze mną też,
Przed nami jeden cel,
Ich i moja krew z napięcia drży,
Gra się toczy całą noc,
Ponieważ tak to jest,
Skradanie i podchody to jest świat,
Oddech bardzo wolny jest,
I scouci czekają na dobry znak,
Do przodu naprzód już,
podczas gry dowiadujesz się,
W dwieście ósmej kompania braci jest,
Przyjaciółmi jesteśmy,
Dwieście ósma hakratury na zawsze!!
Po piosenkach harcerskich przyszedł czas na dowolną formę
artystyczną, musiała być związana z latami 70,
nie zabrakło PRLu, kolejek, kartek, ale i też Aniołków
Charliego, a nawet nieba. My skupiliśmy się na naczelniku
partii i towarzyszu Perełce, którzy witali na swój
sposób Hipisów. Wszystko skończyło się
wielkim strajkiem i finałem taneczno-muzycznym, z naszym układem
tanecznym do muzyki BONEY M. Później podsumowanie i
wyniki i udało się HAKRATURY zajęły I miejsce na
festiwalu GAŁA, a oto wszystkie miejsca
I miejsce 208 KDH HAKRATURY
II miejsce 335 KDSH Niewidzialni
III miejsce 207 KDH Żagiew
IV miejsce 345 KDH Orion
Serdecznie dziękuję całej drużynie za wielkie zaangażowanie,
za wielki trud i siłę włożoną w nasz występ,
te godziny przygotowań i walki z naszymi talentami. Na pewno
szczególne podziękowania są dla Mateusza (gitara) i
Jasia (skrzypce), którzy świetnie zagrali, Tomka naszego
kabareciarza, Kamila, który rewelacyjnie zagrał Michela
Jacksona, i całej drużyny, jeszcze raz wielkie dzięki.

|
|
 |
|
 |
 |
|
 |
|
07-02-2009 Bal Instruktorski 
Dzisiaj kadra naszej drużyny wzięła udział w balu dla instruktorów naszego
szczepu. O godzinie 16:30 w naszej szkole wszyscy instruktorzy wraz z
osobami towarzyszącymi wystrojeni i pięknie ubrani przybyli
na zabawę. Sala udekorowana, stoliki, kula pod sufitem światła
i cały parkiet gotowy do hulanek i swawoli. Każdy próbował
jakiś wygibasów, obertasów, podskoków,
obrotów, drygnięć, wymachów, wszystkiego co
choć trochę mogło przypominać taniec. Każdy
na swój sposób, jedni gorzej drudzy lepiej, nawet
jakieś tańce klasyczne. Oczywiście w międzyczasie
nie zabrakło takich zabaw jak kółka dwa, taniec z
balonikiem, kaczuszki, zorba. Co pewien czas dh. Komendant urządzał
konkurs śpiewu wraz ze swoim „Sing Starem”.
Większość niestety miernota lub amatorzy, ale kliku
„zapowiadających się artystów” też
się znalazło. Najważniejsze, że był to czas
świetnej zabawy lepszego poznania się i podładowania
akumulatorów do dalszych działań, a wszyscy
postulują żeby bale instruktorskie były częściej.

|
|
 |
|
 |
Masz jakies newsy na strone?
208 KDH HAKRATURY im. Kazimierza Pułaskiego Szczep Tęczowy Hufiec Kraków Nowa Huta HAKRATURY DALEJ W GÓRY!
|
